Głupki z sąsiedztwa #23

13/11/2009

Wypowiedzią o konieczności zburzenia Pałacu Kultury, minister Sikorski wzburzył pół Polski. Drugie pół Polski pewnie mu sekunduje. Profesor Waldemar Baraniewski z Instytutu Historii Sztuki UW, wypowiedź Sikorskiego nazwał głupią i jednocześnie ma pretensje do mediów, że bez zastanowienia nagłaśniają tego typu idiotyczne przemyślenia, po to tylko by „grzać” atmosferę, by coś się działo. No, ale po to są między innymi media panie profesorze, by wyłapywać durne przemyślenie durnych polityków, a potem właśnie „grzać”.  Bo nie ma nic przyjemniejszego i nośniejszego, niż wpadka głupka z politycznego świecznika. I tak właśnie jest z ministrem Sikorskim.

Od dłuższego już czasu wiadomo, że gość nie panuje nad swoimi emocjami i odruchami. Stąd też co i rusz popełnia jakiś towarzyski mezalians, albo to wstępując do rządu Kaczyńskiego, albo też burząc Pałac Kultury. Tym wysadzaniem i burzeniem zaraził się pewnie od swoich byłych afgańskich kolegów, bo pamiętajmy, że jak głosi legenda (skrzętnie przez autora podtrzymywana), lata temu Sikorski czynnie w Afganistanie walczył i to raczej nie po ruskiej stronie. Był blond mudżahedinem z Bydgoszczy, którego zasługi dla niepodległości Afganistanu są wprost nieocenione, pewnie zdecydowanie większe niż dla Polski.

Proszę się więc nie dziwić, że ma ciągotki, jeśli nie fobie, wysadzania wszystkiego co ruskie, od czołgów począwszy na Pałacu Kultury skończywszy. Obawiam się jedynie, że jeśli uzna iż jego apele nie skutkują, to któregoś dnia, w jakiś pieski poniedziałek, wzorem kumpli z Kabulu, obwiesi się trotylem i zdetonuje się na śmierć w holu przy windzie na najwyższe piętro. I szkoda by było. Nie Sikorskiego (bo pies mu mordę lizał), tylko Pałacu Kultury.


Nie takie rzeczy bóg wybacza #19

12/11/2009

Jestem głęboko zaniepokojony zamachem urzędasów na polską tradycję. Ministerstwo zdrowia chce bowiem – uwaga – zakazać sprzedaży i picia gorzały na zabawach ludowych i potańcówkach, zazwyczaj organizowanych w remizach. Wedle urzędników, wiejska zabawa plus wóda, to gwarantowany syf do potęgi n-tej, to obowiązkowa napierdalanka na sztachety i szpadle, to gwałt, kradzieże i zalani w trzy dupy piloci fiatów 126p. Tyle, że tak zawsze było i trudno sensownie wytłumaczyć dlaczego teraz ma być nagle inaczej.

Weźcie pod uwagę, że polski chłop, ten stuprocentowy mężczyzna zalatujący aromatem gnoju, potu i nie pranych od tygodni skarpetek (onuc), jak się nie narąbie w trupa przynajmniej raz w tygodniu, to źle się czuje. Ma wtedy poczucie, iż jest człowiekiem bezwartościowym, pustym, zniewieściałym, któremu nawet krowa nie da, nie wspominając o żonie. Takie bezpardonowe zakazanie spożywania na remizowym fajfie, to zamach na prawa do nieco wyższej kultury na polskiej wsi, to zamach na wielowiekowe tradycje chłopów patriotów, co to bóg, honor i ojczyzna na sztandarze mają wypisane, którzy bronią (broną?) i żywią. Zamach więc na wódkę, to zamach na polskość! I rację ma pan premier Pawlak, który protestuje i rejtana robi. Bo czy wyobrażacie sobie mili państwo trzeźwego strażaka z OSP? No za chiny. On by nic nie był w stanie ugasić tak o suchej gębie.

I w błędzie jest pan Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, który mówi: „Przecież na zabawach ludowych nadal będzie można pić piwo. Jest niskoprocentowe i nie da się nim upić do nieprzytomności.” Och panie dyrektorze, ależ pan naiwny naiwniak. Piwem się nie? Do nieprzytomności? Nie zna pan polskiego chłopa. Jak będzie trza to on się wodą źródlaną nastuka w trupa. Tradycja zobowiązuje!


Głupie powstania, bezmyślni bohaterowie #13

11/11/2009

kaczornakocie_091111

Mój ulubiony, a wasz ukochany prezydent Lech Aleksander Kaczyński ma gest. Na dzień niepodległości dał wszystkim swoim poddanym możliwość ściągnięcia ze swej strony patriotycznych szlagierów niepodległościowych. W zestawie znajdziemy miedzy innymi piosneczki “Przybyli ułani”, “Czerwone maki”, “Oka”, oraz “Wojenko, wojenko”. Świetnie, choć są dwa poważne moim zdaniem „ale”.

Pierwsze „ale” sprowadza się do tego, że w zestawie tym kłuje me patriotyczne odczucia pieśń „Oka”, sławiąca wysiłek tych, którzy byli w służbie zła, czyli chodzili na pasku ruskiej armii. Nie tylko więc nie byli wyzwolicielami, a wręcz współpracowali z okupantem sowieckim. To niedopatrzenie porównywalne z medalem dla Jaruzelskiego.

Drugie „ale” nie ma już wydźwięku estetycznego, ale czysto prawny. Jako bowiem obywatel szanujący owe prawo, mam też prawo mieć wątpliwości. A w mej głowie ciągle szumi i huczy wręcz taka oto prawda, że ściąganie jakichkolwiek plików z sieci prawdopodobnie jest przestępstwem. Innymi słowy zarówno kopiowanie plików przeze mnie jak i ich udostępnianie przez pana prezydenta jest nielegalne, jest łamaniem prawa i narażającym twórców lub ich spadkobierców na straty.

Jeśli pan prezydent chce zastąpić Pirate Bay, to jego sprawa, ale ja, prawy obywatel nie mam zamiaru uczestniczyć w przestępczym procederze i wątpliwym dilu. I tylko przez szacunek mój dla pana prezydenta i niechęć mą wielką do donosicielstwa, nie powiadomię właściwych organów o domniemanym przestępczym procederze obywatela Kaczyńskiego i spółki. Pomijam już taki szczegół, że po kiego grzyba mi piosenki, których nigdy nie posłucham

PS. Znalezione w sieci: „Kasztanka Piłsudskiego bez wątpienia była słynnym koniem, a to tylko dlaczego, że najprawdopodobniej była mądrzejsza od właściciela.” Panie prezydencie, pozdrowienia dla brata z okazji święta.


Głupki z sąsiedztwa #22

10/11/2009

To dobra wiadomość. Okazuje się otóż, że pani minister Anna Fatyga, wielka gwiazda polskiej polityki zagranicznej, wreszcie przestanie być bezrobotna. Dla pani Anny – jak czytamy – „znalazła się nisza w systemie ONZ”. Nisza jest niezwykle ciekawa, żeby nie powiedzieć atrakcyjna. Jeśli pani Anna nasza kochana, pokona paru równie egoztycznych co i ona kandydatów, zostanie szefem misji Międzynarodowej Organizacji Pracy w Gruzji. Równie dobrze mogłaby trafić do Mongolii, gdzie również (wierzymy w to) dałaby sobie radę. O większej atrakcyjności Gruzji przesądza jednak to, że prezydent Saakaszwilii jest dobrym kumplem (także od kieliszka) prezydenta Kaczyńskiego, a więc promotora pani Anny. Nie bez znaczenia jest także fakt, iż arbuzy tańsze są w Gruzji niż w Mongolii, a herbatę podaje się tu z koniakiem a nie z mlekiem i łojem jaków, jak to w owej Mongolii bywa. A już wydawało się, że jedyne miłe co ją w życiu jeszcze czeka, to parzenie ziółek Leszkowi Aleksandrowi.


Przypadki beznadziejne #22

09/11/2009

Z pewnym zainteresowaniem będę czekał na rozpoczęcie obrad przez tak zwaną komisję hazardową. Szykuje się całkiem niezła rozrywka, bo przecież głównie o to chodzi, nie zaś o wyjaśnienie czegokolwiek. Tak samo do problemu podchodzą zresztą posłowie, dla których ostatnią rzeczą do której będą dążyć, to jest dotarcie do jakiejkolwiek prawdy. Komisja jest po to, by się polansować i dowalić przeciwnikowi, najlepiej z główki. Pewne nadzieje może z komisją wiązać co prawda PiS, ale dupa jest raczej blada. Im się dalej wydaje, że afera, komisja i głupie gadanie sprawią, że drgnie cosik w badaniach, z korzyścią dla nich rzecz jasna. Ale im drgnąć to może co najwyżej w rozporku, choć i tu wątpliwości są ogromne. Zresztą wystarczy popatrzeć i wstecz i do tyłu. PiS otóż ma takie zezowate szczęście, że cokolwiek zdarzy się niedobrego u przeciwników, to i tak traci na tym PiS. Namierzyli przodka Tuska w Wehrmachcie, zamówili już trumnę dla PO, a tymczasem łopatą po łbie i kopa w dupę dostał PiS. Platformie wzrosło. Chlebowski z kimś tam jeszcze, nakręcili aferkę całkiem zgrabną z hazardem i znów się wydawało, że „no way”, i w cierpieniach strasznych śmierć Platformy się zbliża. Nic z tego! Platformie wzrosło. A PiS jak zwykle: ryjem w dół, do gleby i na zatracenie. Co za zasrane szczęście mają ci od Kaczyńskiego. Aż współczuje chłopakom. Tyle wysiłku poszło na marne, tak misternie utkana kolejna ofensywa prawdy i sprawiedliwości, i jeden wielki chuj. No, może nie tak wilki, bo kaczy!