Listy do Reby Derwish #3

Droga Rebe, śpieszę donieść, iż pewna artystka zawiesiła huśtawkę na warszawskim pomniku kościuszkowców. Tak naprawdę to nie wiadomo po co. Pewnie miała to być kolejna prowokacja nie zauważanej dotąd pani z ambicjami. Mnie to ani ziębi ani parzy, ani nawet nie jestem oburzony, bo wszyscy kombatanci są jednacy, tak samo upierdliwi, ględzący i nie do wytrzymania. Zawsze mnie dziwi, że mamy już po wojnie  60 lat z okładem, a kombatantów jakoś nie ubywa. Mam nawet wrażenie, że jest ich coraz więcej. Ale to tak na marginesie…

W każdym razie „artystyczna instalacja” artystki Szejnoch, wywołała silne wstrząsy w środowisku lewicowych kiedyś bojowników o wolność i demokrację. Kościuszkowcy zawrzeli z oburzenia. I niezbyt się nawet temu dziwię. Dziwię się natomiast reakcją nijakiego pana Ołdakowskiego, który dyrektoruje muzeum powstania warszawskiego. Otóż powiedział on:

„Dziś huśtawka na kościuszkowcu, jutro basen w kościele albo ingerencja w pomnik żołnierzy AK. Nie kupuję takiej sztuki.”

Z wypowiedzi wynika, że jak na razie to nic wielkiego się nie stało, bo „ingerowano” w jakiś marginalny pomnik, marginalnej kombatanckiej grupy. Prawdziwa afera będzie dopiero, jak ta cała Szejnoch (lafirynda jedna), zawiesi coś na tych właściwych i słusznych narodowo pomnikach. Wtedy postępowo-patriotyczne siły dobiorą się jej do dupy.

Przypuszczam więc,  że ów pan Ołdakowski pewnie by słowa nie powiedział, gdyby pani artystka wcześniej publicznie zapewniła, że tego typu „instalacje” robić sobie będzie tylko i wyłącznie na „komunistycznych” pomnikach. Oznaczało by to jedynie niewinne i nic nie znaczące zabawy, rozhisteryzowanej i niedowartościowanej magister sztuk pięknych.

A tak na marginesie: basen czy klub w kościele (chętnie gejowski), to wcale nie taki zły, ani oryginalny pomysł. Jest pewnie wiele przykładów  takiego sensownego zagospodarowania masy spadkowej po zbankrutowanych finansowo i organizacyjnie parafiach. Nie bardzo więc rozumiem, czemu Ołdakowski się dziwi.

Dodaj komentarz