Big Dick Collection #1

25/09/2008

Skończyły się wakacje i natychmiast, jak na zawołanie, spod szafy wychodzą upiory. Oto telewizja publiczna, usiłuje mnie przekonać do oglądania nowych rzygowin publicysty Wildsteina Bronisława. Czym ja tak kurwa mocno zgrzeszyłem, cóż złego zrobiłem, że za karę musiałbym oglądać pokrętne myśli Wildsteina w wersji telewizyjnej? Przecież ten syczący, nienawistny buc, ten pryncypialny inkwizytor, nawet filosemitę jest w stanie wytrącić z równowagi i doprowadzić do torsji. I nawet niewątpliwy urok i czar osobisty pana Bronka, nawet jego słodkie seplenienie i ideolo-sieczka w głowie, nie są w stanie zaciągnąć mnie przed telewizor. Po totalnej klapie „Cieni PRLu”, żenującym spektaklu nudy, pierdzielenia i gawędzenia o krasnoludkach, publiczna uraczyła nas teraz tandetnym widowiskiem pod tytułem „Bronisław Wildstein przedstawia”. Jak zwał tak zwał, chuj ten sam.

 


Monitor towarzyski Najśmieszniejszej RP #3

24/09/2008

Stosunkowo świeży szaman gdański nijaki Głódź, ledwo odpoczął po przeprowadzce z Warszawy a już zabrał się za grabienie. Zażądał od władz miasta oddania działki będącej częścią Parku Oliwskiego. W 1950 roku, Wspólna Komisja Rządu i Episkopatu przyznała ją gdańskim biskupom, choć nie bardzo wiadomo za co i dlaczego. Formalnie jednak działki nikt nie przekazał, ani nawet się o nią nie upomniał. Aż do teraz, kiedy betonowy tłuścioch w habicie wyciągnął łapy.

Jakoś nie przeszkadza temu kolesiowi, że była to decyzja tak przecież znienawidzonej i krwiożerczej komuny, komuny w najgorszym swym wydaniu, której każdą decyzję tak uparcie dziś się kwestionuje, na której wiesza się psy, która tylko krzywdziła, mordowała, grabiła i niewoliła, która niszczyła kościół a świątynie zamieniała na remizy. Ale jak widać była to też komuna, która rozdawała dobra kościelnym. Tego jednak ani biskup Głódź, ani biskup Sraty czy Garbaty już nie kwestionuje. To była światła i dobra decyzja, postępowej władzy. Pokrętne poczucie sprawiedliwości prezentują panowie w sukienkach.

Ja zaś pytam: za co i w imię czego tym kutasom oddawać działki, budynki i inne dobra? Jakie krzywdy im wynagradzamy i co mają powiedzieć zwykli ludzie, którym ta sama ludowa władza, mniej więcej w tym samym okresie, zabrała wszystko, łącznie z godnością. Czy oni pstrykając paluchami jak Głód, również odzyskają swoje dobra? Kto się ze mną założy, że będzie inaczej? 

Gocłowski mówi, że

„kiedyś cały park należał do Kościoła. Trzeba pamiętać, że młodzi klerycy też potrzebują miejsca do odpoczynku”.

Fakt, muszą odpocząć po i przed następnym bzykankiem. A bzykanko kleryków to przecież ulubione zajęcie biskupów.


Przypadki beznadziejne #2

23/09/2008

Członek i (niestety) poseł PiS Joachim „Jojo” Brudziński jest w rozterce: być, czy nie być zażenowanym postawą swoich partyjnych kolesi. Mówi:

Jeżeli ktoś z moich kolegów napisał takie usprawiedliwienie świadomie kłamiąc – wprowadzając w błąd Kancelarię Sejmu – po to, żeby wziąć 300 złotych, to jestem zażenowany”.Przypadki beznadziejne

Chodzi o sprawę masowych usprawiedliwień posłów PiS z nieobecności na posiedzeniu sejmu w lipcu, gdy uczestniczyli oni w wiecu zorganizowanym przez Kaczyńskiego.

Podpowiem więc panu panie pośle, że trzeba by być zażenowanym, choć z drugiej strony nie sądzę, czy to cokolwiek zmieni, i czy to akurat jest istotą rzeczy.

Bo tak naprawdę żenujące jest to, co sobą ogólnie reprezentujecie, nie zaś jakieś marne 300 zeta. Zażenowany to może być tylko każdy z nas: obywateli, wyborców, Polaków, że czołową rolę w państwie i parlamencie odgrywa partyjka drobnych naciągaczy i obwiesi, szemranych kolesi i niespełnionych i niedowalonych koleżanek. To jest matrix, cała reszta to mniej lub bardziej wkurwiająca rzeczywistość.


Monitor towarzyski Najśmieszniejszej RP #2

22/09/2008

Wydarzeniem towarzyskim ubiegłego tygodnia był niedawny specjalista od służb tajnych pan Antoni M., chodzący po ulicach w przebraniu… kobiety. Rozpoznany przez jednego ze swoich byłych podwładnych, udawał przysłowiowego Greka sycząc: „Pan mnie z kimś pomylił, pan mnie napastuje…Nie życzę sobie…”.

Koleś więc machnął ręką i dał spokój, uznając, że z wariatem nie ma co wdawać się w dyskusję.  Szkoda wielka, bo zastanawiam się co by się też stało, gdyby dajmy na to przyjechała policja. Bo oto stał by przed nimi ewidentny wariat i prominentny kiedyś polityk w jednej osobie. Co z takim oryginałem zrobić? Wypadałoby z miejsca zamknąć w Drewnicy albo w Tworkach, ale koleś ma przecież immunitet poselski. Na bank będzie więc  granda, z politycznym podtekstem. Wypuścić jakby nigdy nic? Nie wiadomo z kolei co takiemu strzeli do łba. Coś zbroi, a potem będzie na policję, że go miała w ręku i wypuściła jakby nigdy nic. W każdym razie byłaby niezła towarzysko – polityczna łamigłówka. No, ale może jeszcze nic straconego. Bo tak szczególna osobowość jak pan M., za czas jakiś (szybciej niż później) owładnięta prześladowczą manią, znów wyjdzie na ulicę w stosownym przebraniu. Wróble ćwierkają, że wcieli się w postać rabina. Warszawiacy rozglądajcie się więc uważnie, bo nie każdemu Żydowi będzie dobrze z oczu patrzyło.

PS. W ostatniej chwili dowiedziałem się, że Antoni M., może i sfiksował na amen, ale te przebrania, to ćwiczenia przed słynnym balem pana prezydenta. Ponieważ ni kuta,  nikt nie przyjedzie tańcować, trza sobie prezydentów zrobić we własnym zakresie. Antoni M. wcieli się w postać pani Bruni. Na razie nie wiadomo kto „zagra” Sarkozy’ego.

 


Głupie powstania, bezmyślni bohaterowie #1

21/09/2008

Po miesiącach targów i szarpań zdecydowano, że truchło generała Sikorskiego zostanie jednak wykopane. W imię czego? W imię poznania prawdy. IPNowski prokurator pochyli się nad kościami generała i orzeknie dlaczego gość zginął. Dowiemy się kto go ukatrupił: ruskie, Anglicy a może ten zdrajca Czech, który pilotował samolot. To narodowa sprawa.  Nie ma w Polsce ważniejszych spraw do rozwiązania, poza rozwikłaniem tajemnicy śmierci pewnego zapomnianego generała.

A jeśli okaże się, że zamachnęli się na niego Angole, to co? Wyrzucimy ich ambasadora, odwołamy swojego i wprowadzimy dla nich wizy? A jeśli dupy dał Czech? Najedziemy Czechy? Co mnie kurwa dzisiaj obchodzi, kto i dlaczego zabił takiego czy owego generała 60 lat temu? Jakie to ma znaczenie?

Nie będę się czuł ani lepiej, ani gorzej, bo zarówno dla mnie,  jak i dla tysięcy innych Polaków jest to sprawa bez znaczenia. Mamy naprawdę inne zmartwienia. Jeśli już ktoś nad tym będzie darł szaty, to zgraja zapyziałych kmiotów-patriotów. Przez najbliższe lata będą mieli temat do lamentowania, oskarżania, domagania się, obsrywania wszystkich i wszystkiego.

Swoją drogą, aż strach pomyśleć , co to będzie się działo kiedy okaże się, iż nie było żadnego spisku a jednak tylko zwykła lotnicza katastrofa. Za tym spiskiem też ktoś musi stać!