Poppolityka #2

No cóż, przyznam szczerze, iż jestem zawiedziony. Nie będzie balu u pana pRezydenta, będzie jedynie jakaś przaśna gala. Zaproszenie, o które tyle walczyłem, mogę sobie teraz wsadzić w dupę. Bo przecież na galę nie pójdę , gdyż dawno wyrosłem z akademii „ku czci”. Pytam więc jeszcze raz stanowczo: co do kurwy nędzy stało się z balem, dlaczego zarzucono z przyczyn niewiadomych i tajemniczych ideę potańcówki u Lecha „Bratka” Kaczyńskiego?

Czekając na stosowne wytłumaczenie, pozwolę sobie zakwestionować sens zamiennika. To co kancelaria Bratka szumnie nazywa Galą, będzie w gruncie rzeczy zlepkiem tradycyjnych i  mdłych działań propagandowych. Msza, defilada, koncercik – czy ktoś rozsądny przyjechałby z własnej woli na taką imprezę? No, nikt! I jeśli już spojrzycie na listę dostojnych gości w randze międzynarodowej, to zobaczycie tam europejską trzecią ligę, czyli tak samo zakompleksionych niby-kumpli Kaczyńskiego. Merkel, raz miała przyjechać, potem nie przyjechać, teraz znowu ktoś mówi że przyjedzie, a jak będzie w ostateczności, to się okaże. Pewnie nie przyjedzie, bo co to dla niej za honor odwiedzać kartoflisko. Ma ciekawsze zajęcia, choćby posiedzieć w domu i poczytać książkę.

Jeśli osobiście bym się na coś wybrał, to może na ten koncert pieśni patriotycznych.  To może być kręcące. Chciałbym bowiem zobaczyć te „gwiazdy” patriotycznie porykujące. I o ile nie dziwię się Steczkowskiej (to koleżanka Joli Rutowicz, sprzeda się każdemu), o tyle udział w tym zbiegowisku Maryli Rodowicz jest co najmniej zaskakujący. Ba, jest nawet boleśnie zaskakujący. Oto jak na drobne, rozmienienia swą karierę, kiedyś niezła artystka. 

Dodaj komentarz