Czytam wiadomość: francuski sąd uznał, że laleczki voodoo przedstawiające prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego mogą być dalej sprzedawane. Musi im jednak towarzyszyć informacja, że nakłuwanie ich narusza godność prezydenta. Szmaciana laleczka ozdobiona jest różnymi cytatami i słynnym “spadaj, głupku!“. Chodzi o to, że Sarkozy w lutym tego roku, wzorując się na swoim kumplu Kaczyńskim, tymi właśnie słowami zwrócił się do mężczyzny, który nie chciał uścisnąć mu ręki przed wejściem na targi rolnicze. Mniej więcej w październiku pojawił się zestaw złożony z podobizny do nakłuwania, 12 szpilek i podręcznika z instrukcjami, jak wbijać szpilki, oraz złośliwą biografią prezydenta. Wkurwiony całą sytuacją Sarkozy skierował pozew do sądu domagając się absolutnego zakazu handlu czymś tym, bo niby to dla niego obraźliwe. Uzyskał co uzyskał.
Myślę, że niezłą zabawą by było, gdyby tak w Polsce wprowadzić na rynek szmacianą podobiznę-maszkarę z napisem „Spieprzaj dziadu”. Zamiast szpilki do nakłuwania mógłby się w komplecie znaleźć jakiś wichajster do ukręcania łaba I widzę ministra Kamińskiego i te tłumy ekspertów kłócących się, czy lala owa ze szmat, przypomina prezydenta, czy może niekoniecznie i czy można to coś robić z jakiś byle jakich szmat, czy może z aksamitu, jedwabiu i zużytych podpasek. No, zabawnie by było. Już widzę ten sąd i słyszę ten rechot i werdykt, że co prawda laleczkę można sprzedawać, bo być może podobieństwo jest przypadkowe, ale już łba ukręcać nie należy. A wedle mnie należy!