25/11/2008
Śmieszny raczej incydent z obywatelem Kaczyńskim gdzieś na granicy kompletnego zadupia, przybrał nagle niesłychanych kolorów. Mysz urodziła górę, z igły zrobiły się widły. I mimo, że – delikatnie mówiąc – nie lubię tego prezydenta, to opatrzności dziękuję, że go tam na tym zadupiu nie zatłukli. Gdyby było inaczej, to pewnie już dziś pół Polski zostałoby zmobilizowane, a słynne polskie zagony pancerne grzałyby już silniki stojąc na nad ruską granicą. „A więc wojna!” – wykrzyczałby minister Kamiński , trzymając pod rękę chwiejącą się na nogach z rozpaczy damską załogę kancelarii. Na szczęście to tylko zły sen, bowiem mimo raczej bogatej wyobraźni nie widzę się w roli mściciela. Gość zginąłby tak jak żył, czyli raczej przypadkowo. Nic mi do tego.
Ale spójrzmy na to z drugiej, tej lepszej strony. Otóż nikt jakoś nie pomyślał, że skoro strzelano w powietrze, to pewnie strzelano na wiwat!!! To nie była żadna próba zamachu, żadna prowokacja, to po prostu naród okoliczny, uczynny i dobrotliwy, cieszył się, iż odwiedził ich tak wielki i sławny mąż stanu. A oni jak się cieszą, to napierdalają ze wszystkiego co wisi na ścianie, począwszy od kałacha, a skończywszy na osiemnastowiecznym muszkiecie. I to jest proszę państwa jedyne logiczne wytłumaczenie tego niby incydentu. Czyli strasznie tam na tym stepie kochają naszego Lecha Kaczyńskiego, zaś miłość ta jest tak wielka, iż wkrótce, jak ten cały Sakaszwili zostanie zneutralizowany, jego następcą i kolejnym prezydentem wolnej Gruzji zostanie Lech Kaczyński. I stanie się tak ku dobru i radości obu bratnich narodów.
Zostaw Komentarz » |
Pierwszy mały obywatel |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
23/11/2008
Została rozwikłana tajemnica tajemniczego zachowania pani posłanki Elżbiety Kruk. Przede wszystkim nie prawdą jest, że świętowała dobre notowania (tylko 67% negatywnych ocen) swego byłego szefa (specjalizowała się w podawaniu mu kawy) dziś prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie jest też prawdą że z tego powodu się upiła, bo nie upiła się w ogóle. Była trzeźwa jak nigdy. Nie jest też prawdą, że pani poseł ma szczególne upodobanie do kielicha, bo ona nie pije, a jak już pije, to z pewnością nie używa do tego kieliszka. Nie jest prawdą absolutnie, że będąc ponoć nawaloną, pani poseł Elżbieta Kruk uciekała przed dziennikarzami i ukrywała się w knajpie. Kpiną jest też zarzucanie niektórym posłom PiS, że zachodzili do tej knajpy i usilnie reanimowali panią poseł, mocna kawą, coca colą i alka prim.
Natomiast prawdą jest iż pani poseł Elżbieta Kruk, źle się poczuła, co szczególnie przekładało się na wzrok (mętny), mowę (bełkot) oraz pion (zachwiany). Reszta, to oczywiście złośliwe manipulacje wrogów PiSu i osobistych wrogów pani poseł. Stoi za tym oczywiście PO, oraz liberalne i obce narodowo media.
Zostaw Komentarz » |
Monitor towarzyski Najśmieszniejszej RP |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
22/11/2008
Droga Rebe, oto prosto z kraju wiadomość, która bardzo mnie ciszy. Otóż prezydent Kaczyński zaskakująco dobrze wypada w sondażach, bo tylko 67% Polaków ocenia go dziś źle. To bardzo przyzwoity wynik. Innymi słowy jest dużo lepiej, niż można się było spodziewać. Zastanawiające jest jedynie kim jest ta dwudziestokilkuprocentowa grupa, ciągle jeszcze wierząca niezłomnie w jego wielkość i genialność. Czasami widać ich na zdjęciach. Fani pana Prezydenta, to zdecydowani zmęczeni długim życiem obywatele, z których większość sprawia wrażenie zupełnie nieświadomych na jakiejś imprezie są, oraz komu i dlaczego machają łapką. Nie wnikając w każdym razie w szczegóły należy oczekiwać, iż notowania pana pRezydenta nadal będą miały tendencję wzrostową i w prezencie na święta pęknie psychologiczna granica 70% na minus. Są to przewidywania oparte na solidnych podstawach, bowiem wszystko wskazuje na to, że zarówno pan pRezydent jak i jego zdolne otoczenie niejeden numer nam jeszcze wykręci. To co dziś martwi, to wyjątkowa wstrzemięźliwość i małomówność politycznych kolegów pana Lecha Aleksandra pseudonim „Bratek”. Jakoś nabrali wody w gęby i nijak nie chcieli komentować kolejnego sukcesu wodza. Jedynie Ela Kruk zachowała się jak należy. Na wieść o dobrych notowaniach Leszka upiła się w trzy dupy. Ostatecznie jest co świętować i z czego się cieszyć.

Zostaw Komentarz » |
Listy do Reby Derwish |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
21/11/2008
Wczoraj Gazeta Wyborcza zadała sobie fundamentalne pytanie: dlaczego telewizyjnych wiadomości nie może prowadzić w Polsce starsza kobieta lub takiż sam pan? Starość oznacza w Polsce naturalną śmierć w mediach, gdy tymczasem w takich choćby Stanach największe gwiazdy TiVi mają plus minus po 70 lat. Sprawa jest dość skomplikowana niestety. No, bo jak się nieco pomyszkuje po polskich kanałach telewizyjnych, to można znaleźć od liku „gwiazd”, które choć potencjalnie młode, są stare z założenia. Taka Monika Olejnik choć wedle mojej wiedzy siedemdziesiątki nie ma, to wygląda jednak na przynajmniej 75 po liftingu. W jakiej więc kategorii ja potraktować.? Ciągle młodych, czy może odmłodzonych starych? Inne młode – cały czas mowa o paniach – choć młode (gdzie im tam do pani Walters), pewnie nie dotrwają do starości predestynującej ich do bycia autentyczną gwiazdą i ze względu na ilość zmarszczek, i ze względu na rozumowość. Dzisiejsze kandydatki na telewizyjne babcie to zazwyczaj lepiej lub gorzej wymuskane niby-Lolitki z mózgiem wielkości zapalniczki. Na starość gdy komórki się zredukują, nikt nie wpuści je już do studia, bo pewnie zapomną gdzie są i jak się nazywają. Z panami wcale nie jest lepiej, ale z czystej, męskiej solidarności oszczędzę im przykrych uwag.
Szansa więc na rodzimą panią Walters czy pana Kinga są raczej znikome. Nie zasiano po prostu ziarna z którego coś wyrośnie. Króluje niepodzielnie model głupiej cipy i metro- seksualnego chłoptasia, też zresztą cipy.
Zostaw Komentarz » |
Żurnaliści i cykliści |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein