Sceneria: kościół, puściutki jak zawsze, tuż obok ołtarza…
On: Chodzi o to, że przechodzę kryzys wiary. Krótko mówiąc – nie potrafię pisać. A to straszny kanał, bo jestem pisarzem. Zawodowym pisarzem, a nie potrafię wyprodukować nawet cholernego orzeczenia.
Zakonnica: Zwykle zalecałabym ci kilka „ojcze nasz” i parę zdrowasiek. Ale to może nie załatwić sprawy. Może zrobię ci loda?
On: Hmmm?
Zakonnica: Loda. Pomoże ci to?
On: Chcesz mi zrobić loda?
Zakonnica: Twój kutas sam się nie obciągnie
On: Nie…, ale jesteś… zakonnicą. Zajebistą zakonnicą…!

26/12/2008 o 13:10
Chętnie się podłączę.
26/12/2008 o 14:49
zalosne
26/12/2008 o 22:01
Tomciu, pretensje musisz mieć do scearzystów. A poza wszystkim: co masz przeciwko zakonnicom? To też kobiety. Zrob coś pożytecznego chlopie, choc raz w życiu.