Siedząc z laptopem na kolanach i pijąc pierwszego, porannego drinka z rozkoszą wgłębiłem się w opis świątecznych polskich fanaberii. Istnieje według mnie proste prawo: im dalej od kraju, tym większy masz dystans do dziejących się tam wydarzeń. W każdym razie większość owych wydarzeń, zamiast denerwować raczej bawi. I tak do łez ubawili mnie koledzy biskupi, którzy nawet w święta nie potrafią przestać zawracać wam dupy. Ani na moment nie umieją oderwać się od własnej, ciasnej i stęchłej polityki. Niestety ich świat coraz bardziej obraca się w gruzy, więc jeśli trzeba to odnajdą was w kiblu, po to tylko by pogrozić palcem. Najbardziej tych kutasików wkurwia ostatnio in vitro. Nie mogą przez to spać, nie mogą chlać, nie mogą dupczyć. Oto krótki zestaw „wyjątkowych pierdół roku” autorstwa naszych nieocenionych, ukochanych i niezastąpionych panów biskupów.
Kolega Nycz:
„Człowiek współczesny często chce rozerwać więź między pełnym miłości aktem małżeńskim a poczęciem dziecka i wyprowadzić poczęcie z łona kobiety wykorzystując rzekome postępy medycyny. Narodzenie Boga z Niewiasty przypomina, że nie da się oszukać natury i zastąpić to, co Bóg stworzył – mężczyznę i kobietę”.
Kolega Dziwisz:
„Trzeba będzie zrezygnować ze sztucznego świata budowanego dla zaspokojenia naszych doczesnych pragnień. Trzeba, bo tego oczekuje od nas Bóg.”
Kolega Skworc (chujek z Tarnowa):
„Nadeszła godzina świadectwa dla katolickich parlamentarzystów, która niech się wyrazi w prawnej obronie ludzkiego życia jako wartości najwyższej. Życie nie może być produkowane kosztem życia innych istnień”.
Wesołej zabawy parafianie! Wasi przewodnicy są nie do zabicia i nie do zastąpienia. Współczując wam autorytetów idę ponurzać się w rozpuście. Amen