Jest taki obywatel, z brodą i w czarnej kiecce, który nazywa się Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Być może jest to człowiek któremu należy współczuć. Trudno bowiem znaleźć kogoś tak upierdliwego i tak nakręconego, w sprawie w praktyce nie mającej żadnego znaczenia. Rzec można więc, że to jednostka chorobowa, po wielokroć zdiagnozowana, w potocznym języku zwana „pierdolcem”. Współczujemy jego kolegom i znajomym, jego rodzinie, a także żonie lub kochance, ale fakty mówią same za siebie: wasz ulubieniec wymaga leczenia. To samo zresztą twierdzi wielu przedstawicieli kościoła, tyle że ich intencje są zgoła inne. Ich wkurwia przede wszystkim to, że w świetle „badań” i teorii księdza Zalewskiego, 99% rodzimych hierarchów, a także pomniejszego planktonu, w kraju i zagranicą, to agentura komunistycznej bezpieki. I ta teoria (czasami bardzo przekonująca) im się nie podoba, bo przecież oni wszyscy są czyści i poza podejrzeniami, co nawet Watykan stwierdził specjalnym dokumencie. A ten „brodaty chuj” (jak wyraził się o księdzu jeden z biskupów) ciągle ryje nie zauważając, że z woli boga sprawa jest już zakończona. Trudno więc orzec co jest gorsze – ewidentnie sfiksowany Zalewski, czy może kłamiący w żywe oczy w każdej sprawie biskupi i ich wierni podwładni.
Ksiądz Zaleski nie zrażając się jednak opinią swoich zwierzchników, dalej ryje czyli szuka. Ostatnio znalazł kolejnego agenta w Watykanie, który przekazywał informacje o papieżu i innych ważnych duchownych w Watykanie. Gość miał ksywę „Prorok” i działał wedle ustaleń naszego Holmesa od końca lat 70 do końca lat 80. Zbierał wszelkie informacje dotyczące papy: jego rozkładu dnia, koloru majtek, stanu skarpetek, ilości wizyt w kiblu, tudzież koloru atramentu którym papa pisał swe słynne dzieła literackie. To straszne przestępstwa, biorąc pod uwagę, że polski papież lada moment, czyli najprawdopodobniej jeszcze pod koniec tego wieku zostanie świętym. Czekamy na dalsze informacje kięże detektywie, a zwłaszcza interesuje nas, czy aby prymas Glemp nie był w przeszłości tajnym agentem Mossadu.