Kaczy kurnik #8

28/01/2009

PiS chce pokazać nową jakość, nowy wizerunek. Że niby są tacy postępowi, ich rządy to pasmo nieprzerwanych sukcesów, Jarosław jest przystojny, a kobiety (ichnie) piękne. Nic a nic się tu niestety nie zgadza. Bo ani to partia postępowa, ani z przyszłością. Ich jedynym sukcesem było to, iż w ogóle zdobyli władzę. Nikt do dziś nie potrafi wytłumaczyć tego fenomenu. Jarosław może jest i przystojny, a nawet elegancki, tyle że jedyną osobą która to zauważa i traktuje poważnie jest pewnie Szczypińska. Pozostali w ocenie prezesa kierują się święta zasadą, iż oczy nie kłamią. Bo czym, lub kim jest prezes to widać na pierwszy rzut oka, i nie pomogą tu wyprasowane wreszcie koszule, marynarki na miarę,  jedwabne krawaty i solarium za rogiem. A te kobiety w spocie czy na plakacie…? No cóż, taki tam typ krawcowej z sąsiedztwa. Nie wiem po co je wklejono, chyba że w grę wchodzi tu jakiś „przekaz podprogowy”. Może wyborca lub inny naiwny ma dostać komunikat” „patrzcie nasz prezes lubi i szanuje tez kobiety”. Czyli nie jest prawdą jakoby…


People who Died #3

27/01/2009

updike_090127

Agencje donoszą ——— (Massachusetts) Zmarł John Updike, amerykański pisarz, laureat Nagrody Pulitzera. Wydał ponad 50 książek. Najbardziej znane dzieła Updike’a to seria o Króliku (“Uciekaj Króliku”, “Przypomnij się, Króliku”, “Jesteś bogaty, Króliku”, “Królik odpoczywa”). Updike zmarł w swoim domu w stanie Massachusetts. Cierpiał na raka płuc. Miał 76 lat. 


NIe takie rzeczy Bóg wybacza #5

27/01/2009

pisuar_090127

Nie widzę nic sensacyjnego w tym iż większość księży (prawie 54%) nie chce dłużej żyć w celibacie. Kolesie chcą baby: jednej, dwóch, kilku… nieważne, byleby mieć normalne życie, zerwać z fikcją, byleby przestać udawać. Cóż w tym dziwnego? Ileż lat można męczyć Freda w łazience, ileż  lat można przemykać opłotkami podążając wieczorem do „ulubionej koleżanki”, ileż lat wreszcie można udawać „czystość”, której się nie ma? Ponoć 12% księży otwarcie się przyznaje, iż mają stałe związki z kobietami. To strasznie mało. Procent ten w rzeczywistości jest pewnie znacznie wyższy, tyle że nie wszyscy sukienni mają odwagę przyznać się do tego. Sądzę więc że „żonę” w rzeczywistości ma około 25% panów księży, a interesującym byłoby jeszcze ujawnienie danych,  iluż to z nich ma „męża”. Zasada jest taka, że im młodszy ksiądz, tym większa pewność, że obrabia coś na boku.

Raz jeszcze jednak podkreślam: to żadne zaskoczenie, ani szczególna tajemnica. Życie dostarcza wielu przykładów potwierdzających socjologiczne badania. Księża w dupie mają celibat, tak jak i całą tę ich mityczną czystość,  czy bezgraniczne służenie panu bogu. To zawód i interes jak każdy inny. A domagania się od nich aby nie „pukali” to i owo na boku, jest tyleż nie rozsądne, co bezgranicznie naiwne. Tajemnicą poliszynela jest, że panowie biskupi (ale też i szeregowi księża jeśli ich na to stać), chętnie wyjeżdżają na zagraniczne wycieczki, byleby jednak nie za blisko i byleby w niezbyt licznej grupie. Taki wyjazd to nie tylko zwiedzanie zabytków i drinkowanie, ale przede wszystkim nawiedzanie co lepszych burdeli w okolicy. Wieczór bez stukniętej panienki to wieczór stracony, i nic to, że za taki wieczór trzeba zabulić nawet 300 euro. Ot, światowe życie i korzystanie z dóbr doczesnych. I nawet bym to pochwalał, gdyby nie to, że ci hipokryci, zaraz po powrocie do codzienności, udają świętoszków i są pierwszymi orędownikami walki o czystość moralną wszystkich poza sobą rzecz jasna. Nie pytajcie rzecznika episkopatu czy to prawda. Bo albo o tym nie wie, albo – co bardziej prawdopodobne – udaje 100-procentowego wariata. Nic wam więc nie skomentuje, nic nie wytłumaczy. Prędzej popytajcie ludzi w waszej okolicy. Szybko powiedzą wam do jakiej agencji w jakim miasteczku jeździ wasz duszpasterz, albo w której chałupie, w której wsi rezyduje jego pełnoetatowa dupa. 


Listy do Reby Derwish #14

26/01/2009

Droga Rebe, śpieszę Ci donieść, iż intensywnie reklamowany amerykański film „Walkiria” z Tomem Cruisem w roli głównej, spowodował, nawrót zainteresowania w Polsce kościołem sjentologicznym, którego ów Cruise jest członkiem. Użycie słowa „kościół” sugerowałoby, iż mamy do czynienia z jakąś religią. Niestety, a może na szczęście, tak nie jest. Mamy w naszym pięknym, pszenno-buraczanym kraju już jedną wiodącą religię i parę obocznych wątków tej samej bajki, więc sadzę, że nie jest nam do niczego potrzebny nowy szczep wiary. A jeśli cała ta scjentologia to nie religia, tylko klub towarzyski bogatych i mniej bogatych sfiksowanych paranoików, to też nam do niczego to nie jest potrzebne. Bo sfiksowanych klubów, jak i religii mamy aż nadto. Wystarczy choćby pobieżnie nawet poobserować taki PiS, i szybko dochodzi się do wniosku, że to taka nasza, rodzima odmiana sekciarstwa scjento-podobnego. Marna i tandetna podróba, ale jednak.

Rebe, myślę sobie, że podobnie jak „kościół” pana Hubbarda Rona, „kościół” pana Jarosława Kaczyńskiego jest również sektą wyjątkowo bezwzględną, może nie koniecznie w wyłudzaniu pieniędzy, ale w wyłudzaniu oświadczeń i sądów będących na bakier ze zdrowym rozsądkiem i rzeczywistością. Tak jak u sjentologów i tu stosuje się może nie wyrafinowane, ale jednak techniki psychomanipulacyjne. Swoich adeptów PiS też totalnie podporządkowuje rozkazom zwierzchnika. Można by znaleźć jeszcze więcej mniej lub bardziej śmiesznych analogii, tylko po co. Najważniejsza bowiem jest tu różnica, ta jedna, zasadnicza. Sjentolodzy to niezwykle cwana i przebiegła wspólnota. PiS zaś to wspólnota marnych, głupich jak but i beznadziejnych umysłowo tandeciarzy. Ot i cała prawda.

Niezależnie od tego czy nam się to podoba czy też nie, w Polsce już powstał „kościół scjentologiczny”. Od pewnego czasu stara się o oficjalną rejestrację, na razie bezskutecznie.  Na jego czele stoi 26-letnia małorolna cipa, rodem z… PSLu (przynajmniej tak wynika z doniesień Dziennika). Gada tak jak Pawlak, czyli całkiem bez sensu, ale to wcale nie oznacza, że Pawlak też jest sjentologiem. 


Proste przyjemności #2

25/01/2009

gainsbourg_birkin_090124

Birkin & Gainsbourg