Przedziwne bywają objawy polskiej paranoi . Od lat i od czasów jak tylko pamiętam, a dużo pamiętam, ciastkiem stricte warszawskim była wuzetka. Wydawało się, że tak było, jest i będzie. Ale reformatorów i poprawiaczy rzeczywistości jest ci u nas dostatek. Nie może tak być, orzekli, aby słodkim symbolem stolicy było jakieś ciacho, upamiętniające nazwą budowniczych stalinowskiej trasy W-Z. To nic, że ciacho jest dobre, o niebo lepsze od glutowatej kremówki papieskiej, przypominającej perfumowane smarki nie powiem kogo. To nic, że ciacho to wrosło w Warszawę niczym Syrenka. Lustracja dopadła słodkości.
Nijaki Jan Olczak (zapamiętajcie to nazwisko), prezes warszawskiego cechu rzemiosł spożywczych ma kwity na wuzetkę niczym Cenckiewcz i Gontarczyk na Wałęsę. Ponieważ ciacho to kolaborowało z komuną, to musi zniknąć. Olczak filozoficznie dodaje: „Mam nadzieję, że Warszawa doczeka się wreszcie swojego ciastka i mieszkańcy będą napawać się jego smakiem. Zasłużyli na to”. Otóż sądzę, że mieszkańcy jeśli na cokolwiek zasłużyli, to na pewno nie na to, żeby bele jaki chuj mówił im jakie ciastka mają jadać ze smakiem, bo taki jest rozkaz z góry. Nikt nie każe Olczakowi żreć wuzetki, niech więc Olczak nie każe nam żreć jakiegoś słusznego ideologicznie syfu. To po pierwsze.
Po drugie, do chóru lustratorów cukierniczych dołączył również Łukasz Blikle spadkobierca i szef kiedyś renomowanej warszawskiej firmy cukierniczej. Jemu też wuzetka kojarzy się ze… Stalinem. Jedyne co można w tej sytuacji zrobić, to bezradnie rozłożyć ręce. No, nie ma niestety leków na genetycznych idiotów. Tatusiowi i dziadkowi pana Lukasza, jakoś nie przeszkadzało, że przez dziesięciolecia robili z komunistami świetne interesy. Piekli pączki po które przylatywały sekretarki z pobliskiego KC PZPR. Teraz to rodzinkę uwiera. Jeśli mają więc jakiś problem moralny, jeśli pragną lustracji, to niechaj w pierwszej kolejności zlustrują sami siebie, a dopiero w ostatniej kolejności wuzetkę. I niechaj się wezmą do roboty, bo słynne do niedawna pączki Bliklego, coraz bardziej przypominają kłębek suchych trocin dla niepoznaki polanych lukrem i posypanych pomarańczowa skórka. A wuzetka bez względu na stado paranoików i tak będzie żyła całkiem dobrze swoim własnym życiem.
28/02/2009 o 00:18
Tekst z kwiatami na wuzetkę po prostu mnie rozwalił. Ludziom od słodkości tak siada, czy jak? No to teraz czekam aż ktoś rzuci gromkim: NIE dla czerwonych słodkich lizaków!!