Dziennik – o zgrozo – odkrył, że pan wicepremier Pawlak, to nie taki słodki miś jak na pozór by się wydawało. Pan wicepremier, kiedyś nawet premier Pawlak, to cwany przekrętas, o aparycji gamonia, postępujący wedle starej chłopskiej zasady, że nie jest ważne czyje co je, ważne jest to co jest moje. Za pustą i bez wyrazu twarzą pijanego pokerzysty na emeryturze, kryje się cwany wiejski mędrek nie mający żadnych skrupułów, że o wstydzie nie wspomnę. I za tym panem wicepremierem, jak za panem ojcem idzie grzeczne i grzeszne stado chłopków roztropków, i innych małorolnych parobków w garniturach, kradnących co się da i jak się da. No, niestety… prawda jest taka, że miejsce trzody chlewnej jest w chlewiku. Za żadne skarby świata nie należy jej wpuszczać na salony. Ktoś, kiedyś o tym zapomniał.