Dlaczego każdy z nas jak tu siedzimy w tej chwili przed komputerem musi dopłacać rocznie do rolników tysiąc złotych? Po to, by mogli się oni czuć komfortowo, nie musieli płacić podatków i wysokich składek na ubezpieczenie. I nie wyciągajcie mi tu argumentów typu: „mogłeś zostać rolnikiem, tez byś miał komfortowo”. Czym ta grupa ludzi różni się od innych grup? Od ciebie kolego drogi i ciebie koleżanko, ode mnie, ciężko zapierdalających na kawałek chleba. Dlaczego niewzględny małorolny płaci 60 zeta miesięcznie na ichni ZUS-KRUS, wielko rolny i set-hektarowy aż (!) 10 zeta więcej, a ja zupełnie bezrolny, też tyrający od rana do wieczora, bulę kilkanaście razy większą składkę. W imię czego pytam?!
I co mam odpowiedzieć temu matołowi Sawickiemu, niby wiceministrowi, który bez zająknięcia mówi, że nie należy teraz rozmawiać o reformie KRUS, bo mamy kryzys. Ty chamie pańszczyźniany, a czy mnie ten kryzys nie dotyka? Tak samo jestem narażony na jego skutki jak i twoi pożal się boże wyborcy. Tyle, że ja muszę płacić sam za wszystko i żadne zasrane państwo nie pochyla się nad moim ciężkim losem i nie proponuje mi groszowej składki ubezpieczeniowej i nie zmusza innych, by płacili za ten mój luksus.
Oczywiście doskonale rozumiem, chłopki, że jak zlikwidujecie ten cały KRUS, i wreszcie stanie się w miarę sprawiedliwie, to podetniecie gałąź na której siedzicie. Nikt już was nie będzie potrzebował i nikt nie będzie chciał, zieloni zasrańcy. Ale dlaczego swoje marne polityczne życie próbujecie przedłużać za nie swoją kasę?
18/03/2009 o 15:18
“Dlaczego niewzględny małorolny płaci 60 zeta miesięcznie na ichni ZUS-KRUS, wielko rolny i set-hektarowy aż (!) 10 zeta więcej, a ja zupełnie bezrolny, też tyrający od rana do wieczora, bulę kilkanaście razy większą składkę. W imię czego pytam?!”
Może dlatego, że go do tego zmuszono? Bo ja akurat płacę ten zasrany KRUS (w wysokości w międzyczasie 8 krotnie przekraczającej podaną przez Ciebie kwotę) mimo że robiłem wszystko aby tego uniknąć. Ot nie było zlituj – masz ziemię to jest przymus. Nawet gdy jesteś prywatnie ubezpieczony gdzie indziej i KRUS ci potrzebny jak łupież. I tak płacę już od 20 lat za siebie i całą rodzinę chociaż nie miałem przyjemności w tym czasie z dobrodziejstw skorzystać. Ani razu. Pieniądze znikają w jakiejś gigantycznej czarnej dziurze budżetowej, podejżewam że dofinansowywana z tego jest jakaś nieproduktywna ofiara zus-u i jej komputer. Jeśli KRUS zniknie to wydzierżawię ziemię i przestanę być płatnikiem czegokolwiek. Albo przepiszę na matkę-staruszkę bez dochodów. Ofiara wówczas będzie musiała dawać sobie radę sama. Ze swej składki pomniejszonej o to co ja do niej dopłacam.
Powiesz że to indywidualny przypadek? Są tylko indywidualne przypadki. Rzeczywistość kolego jest czasem bardziej złożona niż nam się wydaje.