Niecodziennik polszewicki #3

Pomódlmy się bracia, a potem ich zarżniemy - W minioną niedzielę wierni-pancerni obchodzili tak zwane święto miłosierdzia bożego. Zgodnie z polską tradycją, święto tego typu sprowadza się do koncentracji w jednym miejscu paru tysięcy ludzi, którzy zgodnie obrzucają wyzwiskami i fuckami inaczej niż oni myślących. W języku kościelnym nazywa się to “opanowywaniem sztuki przebaczającej miłości“.

Kto i dlaczego ukradł dwie piosenki Kukiza – Artysta scen polskich Paweł Kukiz z rewolucyjnym wręcz zapałem oświadczył, iż jest zaprzysięgłym wrogiem internetowego piractwa. Też nie przepadam za piratami, ale oświadczenie Kukiza nie bardzo mnie przekonuje. Okazuje się bowiem, że najgłośniej krzyczą ci, co generalnie nic nie sprzedają. Ja rozumiem, że płyta Kukiza kosztuje tylko (aż) 20 złotych, ale dla wielu o 20 złotych za wiele. Jeśli więc raz a może nawet dwa, ściągnąłem piosenkę Kukiza z Sieci, to tylko po to, by się przekonać, czy aby warto zainwestować 10 zeta w przecenioną w międzyczasie płytę. Zawsze wychodzi na to, że nie warto.

Kaczuszki prezydenckie – Niewątpliwie absolutnym przebojem towarzysko-politycznym ostatnich dni są tzw. „małpki”, czyli mikroskopijne buteleczki z gorzałą wszelaką. Nie chodzi tu jednak o byle jakie „małpki”, lecz o „małpki”, od dziś zwane też „kaczuszkami” (jaki prezydent, takie butelki). Wrogowie pana prezydenta dowodzą, że pan prezydent jest notorycznym pijakiem i w ten sposób maskuje swój wstydliwy nałóg. Jego przyjaciele tłumaczą z kolei, iż owe 500 flaszeczek to catering samolotowy. No, fajnie, tyle, że pan prezydent nie ma żadnego samolotu, a po drugie – co to za różnica czy Lech Kaczyński żłopie w pałacu czy na pokładzie wypożyczonego samolotu?

Dodaj komentarz