Głupie powstania, bezmyślni bohaterowie #7

Warszawa ma mieć ulicę Żołnierzy Wyklętych, a może Przeklętych… w każdym razie jakieś takie kolejne dziwactwo. Ci którzy mieszkają przy obecnej Wrocławskiej są wkurwieni na maksa. Bo komuż przeszkadza nazwa „Wrocławska”? Czy w tej nazwie jest coś niestosownego? Radnych PiS to nie obchodzi, oni chcą mieć tych przeklętych żołnierzy. Tak dla zasady, żeby racja była po ich stronie.

Powiem tak: przy Wrocławskiej nie wstyd mieszkać. Natomiast przy całych tych żołnierzy to już może być obciach. Gloryfikowanie żołnierzy zbrojnego podziemia, odbywa się za wiedzą i przyzwoleniem tych, którzy tamtych czasów nie pamiętają, i nie mają bladego pojęcia o ówczesnych uwarunkowaniach. Tymczasem, dla ludzi którzy musieli żyć w rejonach działania tych „żołnierzy wyklętych”, byli to najczęściej zwykli bandyci. Owszem, od czasu do czasu wytropili znienawidzonego czerwonego (przynajmniej w ich ocenie), ale na co dzień głównym ich zajęciem było łupienie miejscowych, próbujących im przeciwstawić, próbujących ochronić resztki i tak marnego swojego dobytku. Jak się miało jedną krowę, czyli coś, to trudno jej było nie bronić przed najbardziej nawet dumnymi żołnierzami, nawet z orzełkiem w koronie. A ci „dumni” dziś „wykleci” bez oporów rabowali co się dało wycierając sobie gębę ojczyzną, odmienianą na wszelkie możliwe sposoby. W dużym skrócie i pewnym uproszczeniu tak to wyglądało. Dziś za ów „wysiłek patriotyczny”, nagradza się ich ulicami, zaś mieszkających przy tych ulicach karze się adresem, na którego samą myśl można się wyrzygać.

Dodaj komentarz