Wojciech Wierzejski, specjalista od wykręconych wyników wyborczych donosi, iż zamierza złożyć protest do Państwowej Komisji Wyborczej, z powodu przemilczenia wizyty Declana Ganleya w Polsce w mediach prywatnych i publicznych. Jeśli jest tak jak twierdzi tenże Wierzejski, to znaczy ni mniej ni więcej, że media mają ścisły obowiązek informowania o wszystkim, nawet o towarzyskim zebraniu paru kompletnych pojebów. Otóż nie mają! Media, zwłaszcza prywatne, informują i mówią o tym co uważają za stosowne. I żaden ćwok, nawet jeśli nazywa się Wierzejski (a może zwłaszcza jak nazywa się Wierzejski) nie będzie dyktował, co jest istotne i ustawiał spiegla serwisów informacyjnych. Mnie jako widza z kolei, guzik obchodzi co sądzi Wierzejski i spółka, i wdzięczny jestem kolegom dziennikarzom, że nie zawracają mi dupy badziewnymi informacjami o badziewnych paranoikach. Niech więc się Wierzejski skarży Komisji, niech się skarży komu chce, jego prawo i wolny wybór. Nas to nic a nic nie obchodzi. Wojtuś, wal się chłopie!