Można lubić i szanować pana prezydenta, tak jak 2% obywateli, można go też go nie szanować i uważać za mega-nieszczęście na dwóch kaczych nogach, tak jak czynię to ja i pozostałe 98%. Jednak teraz te 2% powinno przejrzeć na oczy i przejść na właściwą stronę mocy. Odrzucając zaś przynajmniej na chwilę wszelkie niechęci i złośliwości, należy zapytać, co sądzić o prezydencie, który z czysto politycznych, żeby nie powiedzieć rodzinnych powodów, decyduje się zaskarżyć ustawę medialną? Ja nie mówię, że jest ona doskonała, ale jej kwestionowanie dzisiaj oznacza, że pan prezydent nie rozróżnia kolorów. Powiem więcej: pan prezydent RP daje do zrozumienia, że jest skłonny poprzeć paranoidalny układ w mediach publicznych, że ceni i darzy zaufaniem pana Farfała. Jest nawet w stanie publicznie powiedzieć, ze lepszy Farfał faszysta, niźli wrogowie jego brata Jarosława, amen.
Przy okazji chciałbym też zaprotestować przeciwko nagminnemu używaniu wysoce nieprecyzyjnego określenia. Otóż gazety uporczywie piszą o panu Farfale jako o „związanym ze środowiskami narodowymi byłem neonaziście“. A skąd wiadomo, że to „były“, a nie cały czas aktywny neonazista i faszol, nieco tylko uspiony? Pan Farfa pewnie tylko sprytnie przycupnął za węgłem i za bardzo się nie wychyla. Udaje tylko, że faszystą już nie jest. A to chyba ściema, bo czym skorupka za młodu nasiąknie tym wedle mnie całe życie trąca.