Nie takie rzeczy bóg wybacza #13

Znajomy mego znajomego jest księdzem. I kiedy wczoraj zasiedzieliśmy się wspólnie nad flaszką (to znaczy ów ksiądz, mój znajomy i ja), okazało się, że ksiądz ów to nie taki święty jakby można było przypuszczać. Zrobił nam dłuższy wykład na temat trendów, mód i podziałów wśród tak zwanego rodzimego duchowieństwa. Wedle niego książa w dużym skrócie dzielą się na miastowych i wiejskich, a to z kolei rzutuje na styl życia który prowadzą. Co do wiejskich sprawa jest jasna: cały czas są na tapecie, więc się pilnują, a z wiekiem gnuśnieją. Ot, typowe wiejskie ćwoki. Ani pochlać dobrze nie mogą, ani podupczyć przyzwoicie, bo stare baby i kumy zaraz wyśledzą i wypatrzą. Jednym słowem – przejebane. Dużo lepiej mają „miastowi” , a zwłaszcza wielkomiastowi. Są w miarę, albo i całkowicie anonimowi, stąd też wolno im praktycznie wszystko. Kluby, dyskoteki, panienki, gorzała – to u nich wręcz norma. Niczym nie różnią się tu od innych samotnych mężczyzn bez sutanny. Ponoć- jak twierdzi znajomy mojego znajomego – w Warszawie jest nawet ekskluzywny burdel, który od lat specjalizuje się w obsługiwaniu głównie panów księży. Szampanik, dupka, albo nawet dwie, mała przyjarka z selekcjonowanej maryśki, i do boju. Następnego dnia wyluzowany księżulo zagrzmi z ambony i z błotem zmiesza zboczeńców, amatorów seksu poza-małzeńskiego, rozwiązłych i nie moralnych obywateli, zazwyczaj katolików, łamiących przykazania boże i w dupie mających nauki nieodżałowanego rodaka J2P. I aż żałuje, że nie zostałem księdzem. A że nie wierze w boga? Cóż to ma za znaczenie i kogo to obchodzi. Ksiądz z wczorajszej popijawy stwierdził, że również w dupie ma te wszystkie bajeczki, a do wypełniania misji wystarcza jedynie umiejętność świętojebliwego nawijania. Każdy na to się nabiera.

Jedna odpowiedź do “Nie takie rzeczy bóg wybacza #13”

  1. vannelle mówi:

    Święte słowa, niech bóg cię za nie wynagrodzi:)

Dodaj komentarz