Wojtyła superstar #6

Jak dobrze pójdzie (albo jak pójdzie źle), to nasz-wasz papież J2P może nie być świętym. A wszystko przez stertę prywatnych listów pomiędzy nim a pewną panią z Krakowa.  Państwo korespondowało z sobą przez 55 lat, bynajmniej nie pisząc tylko o pogodzie i zbiorach warzyw w przypapieskim ogródku. Znawcy tematu i watykańskiej obyczajowości,  ton i klimat listów nazywają  „niezwykle delikatnym”. Mniej więcej sugeruje to co w tych listach może faktycznie być. Wychodzi więc na to, że pan papież Wojtyła nie był wcale taki święty jak się powszechnie wydaje. Najpewniej sobie co nieco używał, co przystoi może zwykłemu śmiertelnikowi,  ale już nie osobie duchownej, na stanowisku raczej wysokim. Krótko mówiąc, komu jak komu, ale papieżowi nie wypada biegać za spódniczkami, nawet jedną, zwłaszcza przez pięćdziesiąt lat z okładem. Bo to już wygląda na stare, dobre małżeństwo. No i jak tu z domniemanego rozpustnika zrobić świętego? A nie daj boże, gdy za czas jakiś dziecię się ujawni jakoweś… Oj, może to i Santo, ale niekoniecznie Subito.

Jedna odpowiedź do “Wojtyła superstar #6”

  1. JohnMR mówi:

    Zgadzam się,znam ten temat skąś.

Dodaj komentarz