Graffiti #4

Liberalna Ameryka zawrzała z oburzenia. Oto dość znany (kiedyś) aktor Jon Voight, o zdecydowanie prawicowych poglądach ośmielił się dość ostro skrytykować prezydenta Obamę, używając słów mało wybrednych. To skandal, orzekły co znamienitsze umysły Ameryki i zażądały pociągnięcia aktora do odpowiedzialności, łącznie z wydaleniem z Hollywood. Sam aktor dolewa jeszcze oliwy do ognia, występując w znanej z oszołomstwa stacji telewizyjnej Fox News i opowiadając niestworzone dyrdymały. No,  ale tak to już jest, każdemu wolno mówić co mu się podoba, zaś normalni ludzie nie powinni się tym denerwować  i oglądać telewizji dla głupków, czym niewątpliwie Fox News jest od zawsze. To po pierwsze. Po drugie zaś, można się zapytać,  co też Ameryka wie o krytykowaniu prezydenta?  Obrońcy Obamy przed agresją Voighta, powinni czym prędzej przyjechać do Polski i pilnie obserwować tutejsza rzeczywistość, by nabrać dystansu do własnych reakcji. To samo zresztą dedykowałbym panu Voight’owi, oraz innym zawodowym krytykom Obamy. Przyjeżdżajcie do Polski i uczcie się, uczcie i jeszcze raz uczcie. Tu dopiero skumacie czym jest krytykowanie pana prezydenta. I w tej konfrontacji to Polska właśnie jest górą, bo tu wolność jest większa, choć prezydent mniejszy pod każdym względem, a nawet jeszcze bardziej. Więc jeśli ten Voight tu się coś poduczy a następnie wróci do siebie i wypali do Obamy: „Ty czarny fiucie na kaczych łapach”, dopiero wtedy będzie można coś powiedzieć o jego odwadze i społecznym odbiorze krytyki głowy państwa.

Dodaj komentarz