Mam takie przekonanie, że właściciel telewizji Polsat, w dobie kryzysu, czyli ogólnie ciężkich czasach, wyrzucił w błoto parę milionów złotych. Dał się wrobić po raz kolejny w finansowanie imprezy dumnie nazywanej festiwalem, w dumnym kiedyś amfiteatrze w Sopocie. Jednak czasy świetności dawno minęły, zarówno Opery Leśnej, jak i polskiej piosenki. Może Top Trendy nie były aż tak mega-kaszaniarskie jak festiwal w Opolu, ale i tak tandeta, szmira i bylejakość wylewały się strumieniem z każdego otworu. To co „znawcy” nazywają polską piosenką i polskimi piosenkarzami, to co najwyżej smętnie zawodząca zgraja panienek do rżnięcia (od lat i niezmiennie) oraz niespełnionych w żaden inny sposób panów bez przyszłości i zawodu. Nazywanie zbotoksowanego paszteta Górniak piosenkarką a nawet gwiazdą, czy podstarzałego i raczej bez talentu Olbrychskiego „młodym talentem” jest prymitywną kpiną z widza. No, ale mamy wolność mediów, stąd każdy może pokazywać co chce (zwłaszcza jeśli ma pieniądze) a widz może oglądać co mu się podoba. Wolność zaś jest tym większa, im bardziej beznadziejne są oczekiwania widza.