Przypadki beznadziejne #17

Śmierć Michaela Jacksona poruszyła nawet taką bibułę jak „Nasz Dziennik”. Ogólna wymowa nawet dość obszernej notatki jest taka: Jackson był marnym artystą, zboczeńcem, szatanem w ludzkiej skórze i deprawatorem, dlatego dobrze że umarł. Ma to na co zasłużył, bóg go pokarał i pójdzie do piekła. Wedle nadwornego, słomianego autorytetu radio-kato-maryjnych, Piotra Jaroszyńskiego (ponoć profesora), Jackson był prominentnym przedstawicielem muzyki masowej. A „muzyka masowa od lat 50. XX wieku, zwłaszcza gdy chodzi o kraje zachodnie, w tym Amerykę, stała się pewnym przekaźnikiem treści demoralizujących i lewicowych, i to w sposób zdecydowany”. Jeśli więc ktoś wbrew panującej modzie i wszechobecnej presji „środowisk lewicowych” nie słuchał Michaela Jacksona, może być pewny zbawienia i tego, że na bank trafi do nieba. A w niebie, wiadomo, nie takie Jacksony będą mu koncerty grały. Przy okazji dowiedzieliśmy się też jakie to muzyczne autorytety ma ów – pożal się boże – minister kultury Zdrojewski. Otóż są to: Rolling Stonesi, Madonna i David Bowie. To mega skandal.

Jasno widać po tej wypowiedzi – ocenia super-autorytet Jaroszyński – jacy “artyści” są dla niego wzorem. Ano ci, którzy są na bakier z religią, moralnością i tą głęboką, prawdziwą kulturą, o której pięknie pisał w “Liście do artystów” Ojciec Święty Jan Paweł II”.

Wszystko teraz jest już jasne, niczym z użyciem żarówki Osram. Za moment nie będzie w Polsce nawet kibla w którym nie zawiście zdjęcie Nieodżałowanego Autorytetu. Dzięki śmierci tego Jacksona, prawdziwi i patriotyczni Polacy dowiedzieli się o kolejnych pułapkach zastawionych na ich czyste sumienia przez zawodowych deprawatorów i zdrajców. Czekamy, aż na pal ktoś wbije tę sukę Madonnę, żeby w piekielnym ogniu cierpiała za niebotyczne grzechy których się dopuszcza. W imię ojca i syna i ducha… Tak nam dopomóż bóg! Andrzej Rosiewicz naszym idolem.

Jedna odpowiedź do “Przypadki beznadziejne #17”

  1. vannelle mówi:

    Już padam na kolana:)

Dodaj komentarz