Głupki z sąsiedztwa #17

26/06/2009

Jest taki polski bokser Tomasz Adamek. Znający temat mówią że niezły, choć bez przesady. Biorąc pod uwagę nieposkromione polskie ambicje, to jest on raczej bardzo taki sobie. Jednak kierując się rozsądną oceną rzeczywistości i wszechobecną chujnią polską, to i tak cud, że mamy jakiegoś boksera. W każdym razie rzecz dotyczy tego, iż ów Adamek wyraził się był mianowicie, że dla niego ojciec Rydzyk to kozak, i że bardzo by go chciał poznać osobiście. Można powiedzieć, że każdy ma swoje marzenia na miarę swego wzrostu i potrzeb. Nie ulega jednak wątpliwości, iż aktywne uprawianie boksu ma zgubny wpływ na zdrowie człowieka. Po wielokroć zostało to udowodnione. I pal sześć krzywy nos, czy zdeformowane oblicze. Częste przyjmowanie ciosów na głowę powoduję także permanentny stan dyskomfortu dla mózgu pacjenta. Po wielokroć obijany, wstrząsany i katowany móżdżek reaguje na różne sposoby, w tym również kompletnym wyłączeniem się z pracy, lub wypluwaniem szczątków niezbornych myśli. To dowód na to, że w trosce już nie o zdrowie (bo o to za późno), ale o swoje życie, bokser Adamek czym prędzej winien iść na sportową rentę inwalidzką. Warzywo w tak młodym wieku? Skandal! Cóż ten sport robi z ludzi…


Big Dick Collection #9

25/06/2009

Po raz kolejny wzruszony jestem postawą papieża Benedykta XVI. Ów mianowicie  przesłał telegram gratulacyjny arcybiskupowi Juliuszowi Paetzowi z okazji 50. rocznicy święceń kapłańskich. Jak wynika z telegramu, Paetz jest „czcigodnym bratem” o wielkich niesłychanie zasługach dla kościoła. To on ciężko pracował nad duchowym rozwojem wiernych i pobożnie im służył. Fakt to niezaprzeczalny. Wielkie zasługi arcybiskupa odnotować należy zwłaszcza na polu zbliżania się do siebie wiernych jednakiej płci, ze szczególnym uwzględnieniem braci kleryków, których Paetz kochał miłością nieokiełznaną i wielką, rzecz można dozgonną. Zmęczony „pracą naukową” odszedł na wcześniejszą, wymuszoną nieco emeryturę, wszystko w trosce o dalsze jego zdrowie, tudzież zdrowie kleryków. Wielu z jego uczniów, zwłaszcza tych zafascynowanych metodami badawczymi arcybiskupa, dziś jest pewnie księżulkami pełną  gębą, krzewiącymi w narodzie kult miłości brata swego jedynego, bez ducha świętego, amen. I pamiętając przeto o dorobku dobrodzieja Paetza, papież Benedykt, chyli przed nim czoła, prosząc o więcej. Proszę panów kleryków powiem tak: myjcie się gadziny nie znacie dnia ani godziny.


Z życia lubieżnych chrześcijan (fuck religion) #26

25/06/2009

Ulubiony bloger ludzi z poczuciem humoru, smakosz wina i wielbiciel cnotliwych zakonnic, czyli po prostu Mirosław Orzechowski napisał ostatnio:

„Zbliża się 220 rocznica wybuchu Rewolucji Francuskiej – piekielnego spektaklu, w którym utopiono we krwi katolicką przeszłość Francji, a na ołtarze wyniesiono rozum, bezbożność i terror”.

Debil powiecie? No debil, ale właśnie przez tego całego pana boga takie mendny chodzą po świecie. Uznaję dorobek Rewolucji i łączę się w aplauzie dla niej z panem Orzechowskim. Wyrażam też żal, iż Rewolucja ta ominęła zasadniczo Polskę, że na ołtarze zamiast takiej, srakiej czy owakiej bozi, nie wyniosła właśnie rozumu i bezbożności, choćby za cenę chwilowego terroru. Francuzi zrobili to dwieście lat temu, raz a dobrze i do tej pory mają względny spokój. Każdy klecha czy inny zasraniec zna tam swoje miejsce i czerepa nie wychyla, by nie dostać w mordę. Jedyne więc co odziedziczyliśmy po tej Rewolucji to ów terror, tyle że bezrozumnych, zawistnych, paranoidalnych kato-psychopatów, którym wydaje się iż Polskę można bezkarnie cofnąć o 200 lat. Francji zazdroszczę wina, bagietek i rogalików oraz konsekwencji w tępieniu wszelakich przejawów wsadzania ryja w nieswoje sprawy, przez wyznawców wszelakich starców z brodą lub bez.


Głupki z sąsiedztwa #16

24/06/2009

Ryszard Bugaj, doradca ekonomiczny pana prezydenta (no tego, wiecie, którego nazwisko wstydzicie się wypowiadać) bardzo zmartwił się deficytem finansów państwa. I wymyślił co trzeba zrobić.

„Rząd powinien szukać dalszych oszczędności (…) i wyciągnąć trochę pieniędzy z kieszeni podatników, czym te kieszenie głębsze – tym więcej. Nie wykluczałbym 50%  stawki PIT dla najbogatszych i likwidacji 19% podatku PIT dla przedsiębiorców. Ci faceci, którzy mnie rozjeżdżają jeepami na ulicach, powinni płacić więcej”.

A to spryciul i cwaniaczek, wymyślił sobie. Komunistyczne myślenie wprost z kancelarii pierwszego towarzysza. Jedyne co mogę w tej sytuacji napisać, to wyznanie, iż baaardzo żałuję, że do tej pory nikt jeszcze tym Jeepem skutecznie nie rozjechał ludowego komisarza do spraw ekonomi Ryszarda Bugaja. Ale spoko, ciągle macie szanse. Piszę i apeluję o to do wszystkich właścicieli Jeepów, Land Cruiserów, Pajero, Lexusów RX, Patroli, a także półciężarówek i pickupów – bierzcie na cel Rysia! Jeśli go nie rozjedziecie, to żegnaj kaso. Wyczyści was z niej pewien wycierus, gołodupiec i menda, chwilowo na służbie we dworze.


Kaczy kurnik #23

23/06/2009

Ludwik Dorn od czasu do czasu się budzi i zdziwiony rzeczywistością wypluwa z siebie niedoważone myśli. Kiedy więc z łachy zaprosili go wreszcie do radia, ten wydalił z grubej  rury. Poradził mianowicie panu prezydentowi (ze względów estetycznych nie wspomnę jego nazwiska), że jeśli myśli o reelekcji, to powinien zastanowić się nad stylem sprawowania prezydentury. Wychodzi więc na to, że pan Dorn to strasznie wielki patriota i demokrata, któremu na sercu głęboko leży dobro i powaga tegoż urzędu. Rozumiem, ale i nie rozumiem. No, bo jeśli ten Dorn taki demokrata, to cóż tyle czasu robił wpierw w PC a potem w PiSie? Przez lata chodził na krótkiej smyczy Kaczyńskich, w lot chwytał każdy gest i zachciankę każdą pana prezesa, ślepo służalczy i ślepo posłuszny, a teraz udaje Greka z Wąchocka. Nagle zrobił się demokratą, kiedy go przeżuli, wycisnęli jak cytrynę a następnie wysrali do kibla. Zaiste zadziwiająca metamorfoza. To po pierwsze.

Po drugie: zapraszać do radia gościa, który ma do powiedzenia tylko tyle, żeby Kaczyński zmienił styl prezydentury, to zaiste ekstrawagancja. Tego typu „myślenie”, jest właściwe prawie osiemdziesięciu procentom wyborców, czyli tym, którzy mają obecnego pana prezydenta tam gdzie mają, a więc w tylnej części ciała generalnie. Takich Dornów jest więc  parę milionów, zazwyczaj ciekawszych, przystojniejszych i mniej skundlonych niż  ów Dorn właściwy.

A po trzecie wreszcie: odpowiednie władze i organy odpowiednie, zwłaszcza te o pisim rodowodzie, już powinny się zastanowić, którzy to zdrajcy Ojczyzny nie chcą pana prezydenta jako prezydenta. Należy ich czym prędzej dokładnie rozpoznać, rozpracować, skatalogować, ustalić mocodawców, adresy kochanek i kochanków, a potem jak przyjdzie na to czas, zatańczyć z nimi jak trzeba, najlepiej poloneza pod batutą CBA, ABW i wszelkiej innej bezpieki. Bo pan prezydent jest wielki choć mały jak psi wyrostek. Racja stanu racją PiSu, racja PiSu racją narodu.

PS. W międzyczasie „najwyższy autorytet rzeczpospolitej” czyli pan prezydent Kaczyński wpadł na pomysł, że kadencja prezydenta powinna trwać… 7 lat!!! Jest to dokładnie o 7 lat za dużo. Ale w zasadzie dlaczego tylko 7 lat, a nie 10 albo powiedzmy 15 lat? Ba, idźmy na całość, niech zażąda władzy dożywotniej. I niech się koronuje. Myślę sobie też, że w tej sprawie pan prezydent Kaczyński czym prędzej powinien udać się na konsultacje do swojego kolegi, prezydenta Łukaszenki. On to przećwiczył i wie jak wprowadza się w życie najgłupsze nawet pomysły.