Droga Rebe, wiele wskazuje na to, że Polacy (przynajmniej niektórzy) będą mieli poważny dylemat. Czy w przyszłorocznych wyborach prezydenckich popierać dalej Kaczyńskiego, czy może mając dość tego nieudacznika poprzeć Kwaśniewską… Czujesz ten problem? Dostrzegasz skalę rozdarcia? Szczerze mówiąc to nie bardzo wiem, co bym doradzał pytany o zdanie. Pewnie wskazywałbym na Kwaśniewską, bo ma sporo zalet. Przede wszystkim umie gotować, szyć i cerować, wiąże krawaty, prasuje, dba o męża i wie jakiej karmy potrzebuje ich pies, czyli potrafi sporo, o wiele więcej niż prezydent Kaczyński. Poza tym zdecydowanie lepiej wypada w telewizji, jeśli nawet nie zgadzasz się z jej poglądami, to przynajmniej rozumiesz o czym mówi, bo mówi a nie bełkocze, oraz – co istotne - nie chleje. Nie wspominam nawet o wyglądzie, bo sama rozumiesz niezręczność sytuacji. Atutem Kwaśniewskiej może być również fakt, że nie ma siostry lesbijki, co oczywiście jest jakimś argumentem dla elektoratu tradycyjnie tradycyjnego. Uważam również, że sytuacja w której wygra Kwaśniewska a będzie rządził Kwaśniewski , wcale nie jest niebezpieczna. To może nawet atut. O wiele bardziej bowiem patologiczny i zgubny byłby układ, kiedy wygrywa Kaczyński a znów rządzi Kaczyński.