
Jest długo oczekiwana, dobra wiadomość. Prezydent Lech Aleksander Rajmundowicz Kaczyński po tygodniach poszukiwań odnalazł wreszcie swój ulubiony długopis. Ten wynalazek firmy BIC, ma dla Lecha i Tak Dalej wartość sentymentalną, bowiem przywieziony został jeszcze w latach głębokiej komuny przez tatę wracającego z pierwszej podróży zagranicznej. Ostatnimi czasy gdzieś się zapodział (długopis nie tata), stąd też złośliwie upublicznione przez Sikorskiego problemy z podpisaniem przeróżnych nominacji. Teraz problem jest już bańki, Sikorski nie musi drzeć ryja i rozpowiadać wszem i wobec jaki to chuj z Kaczyńskiego, ignorant i bałaganiarz. Dziś przewidywana jest też specjalna konferencja prasowa pana pRezydenta, na której osobiście poinformuje on licznie zgromadzonych dziennikarzy o fakcie odnalezienia drogiego sercu długopisu, publicznie go zaprezentuje, jak również skłonny jest rozdać kilka autografów. Już myję nóżki i piorę skarpetki, a także golę się dokładnie tu i ówdzie (nigdy nic nie wiadomo, może będzie brat) i w te pędy gnam na rzeczoną konferencję, bo zobaczyć uśmiechniętego prezydenta to rzecz wielka i niesłuchana, godna najwyższych poświęceń.
17/07/2009 o 09:44
Nie zapomnij o wazelinie:)