W minionym tygodniu gazety informowały, że pewien młody Saudyjczyk, który w telewizyjnym programie opowiadał o swoich seksualnych wyczynach, został prawie natychmiast aresztowany. Grozi mu nie tylko chłosta, ale długoletnie więzienie. Za co? Za uprawianie seksu pozamałżeńskiego i sianie zgorszenia poprzez opowiadanie o swoich wątpliwych wyczynach. Mułłowie z komisji do spraw promocji cnoty i zapobiegania występkom, czyli prokuratura i sąd w jednym orzekli, że „jedynym celem tego odrażającego programu jest pokazywanie zboczeń i anomalii nieakceptowalnych w normalnym społeczeństwie”.
Myślę, że mamy od kogo się uczyć. Normalne społeczeństwo, jakim bez wątpienia są Polacy, pod światłym przywództwem rodzimych mułlów, zwanych biskupami, czym prędzej powinno zareagować na bezmiar demoralizacji jaki obserwujemy w królestwie Jezusa nad Wisłą. Tak zwany episkopat polski, powinien więc zostać przemianowany na Ministerstwo Promocji Cnoty i Wiary Chrześcijanskiej oraz Zapobiegania Występkom i z marszu batem, kijem i więzieniem przywracać powinien właściwy moralnie wymiar życia społecznego i politycznego. Ze szczególną surowością karane powinny być takie przestępstwa jak seks pozamałżenki, seks przedmałżeński, seks pozaprokreacyjny, używanie środków antykoncepcyjnych, unikanie wizyt w kościele, nie dawanie na tacę, oraz rozpowszechnianie niewłaściwych i groźnych dla kondycji narodu wiadomości o życiu prywatnym tudzież uczuciowym biskupów i księży. Ministerstwo powinno również wszelkimi możliwymi metodami zapobiegać publikowaniu treści “nieakceptowalnych w normalnym społeczeństwie”.
Jak zauważyliście na liście czynów zabronionych nie znalazła się pedofilia i homoseksualizm, bowiem skala tych przestępstw poza środowiskiem kościelnym nie jest wielka, zaś z kolei wyjątkową i masową skłonność kościelnych do tego typu schorzeń, nie można traktować jako przestępstwo, tylko jako chorobę zawodową. Taką samą jak pylica płuc u górnika. A przecież w żadnym cywilizowanym kraju, zwłaszcza takim jak Polska, nie każe się ludzi za to, że nabawili się zawodowej choroby.