To jedna z najsmutniejszych deklaracji pana pRezydenta. Zapewnił on na konferencji prasowej, że nie będzie pisał bloga! Zdecydowana większość nas internautów, przez cały czas pełna była nadziei, że oto już, oto lada moment, nasz ulubiony fragles da nam przednią rozrywkę, rozrywkę jakiej jeszcze nikt nam nie dał. A tu kurna, taki afront. I już pal sześć z kim mu się ten blog kojarzy, bo ważniejsze jest samopoczucie pana pRezydenta. On ma naprawdę od pyty obowiązków, robota jest nie do przerobienia, i żądanie żeby jeszcze dodatkowo pisywał bloga, jest zwyczajnie nieludzkie. Pomyślcie: do końca kadencji jest jeszcze jakieś pięćset dni z okładem, a tu tyle teczek do przewalenia, tyle świąt do opykania, małpek do wypicia, oraz godziny, godziny pracy koncepcyjnej, aby Polska rosła w silę a PiSowi żyło się dostatniej.Nie ma bata, nie wyrobi sie bidok.