Dziś rocznicowa paranoja. Jestem za a nawet przeciw. Na szczęście jestem też na „głębokim urlopie” a więc nie docierają do mnie szczęśliwie echa równie głębokiego świętowania. Pojedynku na obelgi, wyzwiska, gwizdy i licytowanie się zaprzeszłym bohaterstwem. Najzwyczajniej w świecie szkoda mi jednak tych ludzi, którzy przez głupotę Okulickiego i jemu podobnych, oraz przez własną naiwność, zginęli niepotrzebnie i zbyt młodo. W pewnym sensie racje ma prezydent Stalowej Woli który uważa, że nie ma powodu do świętowania, bo “żaden normalny naród nie buduje tożsamości na klęskach“. Rzeczywiście żaden normalny naród nie buduje swej tożsamości na klęskach, bo to najzwyczajniej chore. Tyle, że dotyczy to normalnych narodów. Myli się więc pan prezydent uważając nas za naród normalny. My od lat i wieków jesteśmy klasycznie nienormalni. Stąd też biorą się nasze nienormalne świętowania, nienormalne zachowania i rocznice hucznie obchodzone, których istoty nie może zrozumieć żaden normalny nie będący Polakiem człowiek.
PS. Niestety prezydent Stalowej Woli Andrzej Szlęzak, jest endekiem. Nie rozgrzesza więc go żadna, nawet najmądrzejsza myśl. Być endekiem, to tak jakby sobie przykleić na plecach wielką tablicę: „Uwaga, jestem śmiertelnie chory na AIDS. Zarażam!”