Głupki z sąsiedztwa #19

Wielce czcigodny pan minister Czuma, to jeden z tych byłych opozycjonistów, którym leżenie na styropianie poważnie zaszkodziło. Już od początku jego kariery ministerialnej wiadomym było, że coś jest z nim nie tak, bo co otworzył usta, to na świat wylatywała z hukiem jakaś głupia myśl. Część dziennikarskiej braci, tej bardziej bezwzględnej, szybko skumała, że podpuszczanie Czumy to wcale niezła rozrywka. Gość daje się wkręcać jak nikt. Tyle, że tak naprawdę, to ględzenie Czumy na dowolny temat wcale nie jest zabawne. Bo mnie wcale nie śmieszy fakt, że za ministra sprawiedliwości, mam jakiegoś stetryczałego fircyka, który nie kontroluje tego co mówi, a mówi co mu ślina na język przyniesie, lub co rankiem przeczytał w Super Expressie. Mogę od biedy mieć idiotę ministra rolnictwa, albo nawet ministra zdrowia (nie ma już nic co można by jeszcze zepsuć, a naprawić da się niewiele), ale nie ministra sprawiedliwości. Najgorsze zaś jest to, że ów minister sprawiedliwości wypowiada się na temat, na który nie ma kompletnie nic do powiedzenia, poza paroma kompromitująco banalnymi banałami. Niestety, mam też coraz bardziej dręczące mnie wrażenie, że równie kompetentnie jak o in vitro i zygocie, kombatant Czuma wypowiada się też o prawie.

Dodaj komentarz