Terror katolibów trwa w najlepsze. Głupota wylewa się wielkimi, cuchnącymi kadzidłem falami. Oto publiczna telewizja zawiesiła współpracę z Dodą, mszcząc się za to, iż ta nazwała Biblie grafomańskim dziełem raczej nietrzeźwych bajkopisarzy. Dyrektor biura zarządu nijaki Bosak napisał w oświadczeniu, że:
niedopuszczalne jest, aby w programach TVP występowały osoby, których publicznie głoszone opinie noszą znamiona wypowiedzi obrażających uczucia chrześcijan.
Dopuszczalnym jest natomiast obrażanie uczuć nie-chrześcijan. Dopuszczalnym jest też, by na czele tejże tak czułej i moralnie nienagannej TVP, stał eks, a może nie eks (kto to wie) faszysta; i jak sądzę nie ma tu specjalnej potrzeby udowadniania, czym faszysta różni się od piosenkarki, nawet niby piosenkarki. Jeśli mam być szczery, to wolę już jak Doda śpiewa (nawet o Biblii), niż Farfał hajluje! Zresztą nagła miłość przedstawicieli formacji narodowo socjalistycznych do religii, jakoś mnie szczególnie nie przekonuje.
Ale katoliby idą dalej, czyli nie spoczniemy nim niewiernych nie wyrżniemy. Oto bliżej niesprecyzowana grupka fanatycznych wyznawców Jezusa Chrystusa i wszelkich wymyślnych historii wiążących się pośrednio z tą postacią, postanowiła bojkotować Allegro. W imię protestu, za to, że portal sponsoruje koncert innej artystki, mianowicie Madonny. Piszę „artystki” Madonny, żeby odróżnić ją w jakiś sposób od bohomazów zwanych Madonną. No, niech sobie protestują i bojkotują, bo jak wiadomo głupich nie sieją, głupich przynosi bocian w ręczniku i wrzuca przez komin. To kolejny desperacki czyn katolickiej konserwy, choć najmniej widowiskowy i zupełnie bez sensu. Portalowi dokładnie zwisa, czy przestanie u nich kupować dziesięciu a może nawet dwudziestu kandydatów na samobójców. Tak, na samobójców. Bo myślę sobie, że wkrótce dożyjemy czasów, kiedy jeden lub drugi „wierny bogu na zawsze” zdetonuje swe ciało i duszę w jakimś publicznym, oby tylko ustronnym miejscu. Bardzo na to liczę, o jednego wariata będzie mniej. Reszta co przeżyje (koncert Madonny oczywiście) po paru dniach ochłonie i wróci do swych normalnych, katolickich zajęć. A więc:
*** znów będą z niesmakiem patrzeć na swoje brzydkie niczym noc listopadowa żony;
*** znów będą chlać i śmierdzieć tanimi fajkami tak jak zawsze śmierdzieli;
*** znów na mszy będą się wpatrywać w tłustą choć kształtną dupę sąsiadki i marzyć o tym, żeby ją przelecieć; a może nawet cokolwiek przelecieć, byleby była jakas odmiana, byleby tylko nie zmuszać się do spółkowania z tą poczwarę domową;
*** znów po raz kolejny dojdą do wniosku, że to marzenie bez sensu i szans, bo takiego zasyfiałego, zaniedbanego i rozmodlonego dziada nie dopuści do siebie nawet najbardziej upadła i zdezolowana tirówka spod Siedlec;
*** znów jedynym wyjściem z niezręcznej psychicznie sytuacji , będzie szybki onanizm za stodołą i głęboka wiara w to, że i tym razem bóg im wybaczy ten lubieżny czyn a ksiądz da rozgrzeszenie. W nagrodę niechaj na kolanach potrzyma córkę;
*** znów jedyną szansą na odmianę choć na moment tego jakże chujowego żywota statecznego i bogobojnego katolika, będzie może kolejna szansa na zorganizowanie jakiegoś protestu w obronie wiary i zasad moralnych.
Znów co oczywiste i zrozumiałe, powyższe prawa dotycza po równo kato-samców jak i kato-samic. Ech naprawdę, przejebane na maksa jest życie przeciętnego katolika i obrońcy suwerenności narodu polskiego, amen.