Wedle Financial Times Polska mocno się sekularyzuje. Ok, jeśli tak jest to w porządku, zacisnę zęby i może jeszcze wytrzymam. W każdym razie przy nadziei trzyma mnie perspektywa osobistego obserwowania pewnie w niedalekiej przyszłości, licytowania kościołów na knajpy, lofty, nocne kluby lub towarzyskie agencje. Jednak nim to się stanie, to niechaj wpierw paru dziennikarzy FT (albo chociaż ten jeden, autor artykułu), pofatyguje się do Polski, ale nie na kilka godzin czy może dni, tylko tak na dłużej. Żeby posmakować trochę tej sekularyzującej się Polski, żeby egzystować w nieustannym otoczeniu wariatów. Czczących postaci z kiczowatych do bólu bohomazów, noszących portrety jakiś bab (niby bardzo ważnych), lub po prostu i najzwyczajniej padających na ryja, by pomodlić się do wyimaginowanego, nieogolonego gościa, który rezyduje ponoć gdzieś tam wysoko, a tak na prawdę chuj wie gdzie. Takie jest na razie oblicze polskiej sekularyzacji. Sekularyzacji, która przeciętnemu Polakowi dupą już wyłazi i który ma serdecznie dość swojego radiomaryjnego sąsiada, kompletnego debila i kretyna. I naprawdę nie cieszą mnie przywoływane w gazecie dane, takie choćby iż zaledwie 40% dorosłych mych rodaków chodzi do kościoła. Bo to aż 40%! Nie ma tez nic dziwnego w tym że 95% Polaków deklaruje iż jest katolikami, a tylko 7o% z nich wierzy w niebo. Bo to strasznie zatrważające liczby. Owe 70% bowiem to parę ładnych milionów, to de facto zdecydowana większość dorosłych obywateli Najśmieszniejszej RP. A co sądzić o umysłowości ludka, który bez oporu i cienia wstydu przyznaje się do tego, że wierzy w niebo? I nie przekonuje mnie też szczególnie teza, że polski kościół zaczyna pękać i się rozkładać. Może, ale ten kościół jest mniej więcej taki jak foliowa torebka. Jednaki to syf, który żeby zmienił się w nawóz potrzebuje może i setek lat. No chyba, że ktoś wymyśli jakiś lepszy sposób utylizacji. Z niepokojem czekam.
23/08/2009 o 21:11
Myślę że się doczekamy !!!
24/08/2009 o 10:50
A ja się troszeczkę cieszę. Bo mam wrażenie, że im bardziej katoliccy talibowie i ich sukienkowi przełożeni czują, że jest ich mniej, tym głośniej krzyczą i manifestują swoją ortodoksję. A tymczasem kościoły powolutku pustoszeją, na pielgrzymkach coraz mniej luda, śluby cywilne (lub życie bez ślubu) coraz popularniejsze, a 95% katolików ma w dupie seks przedmałżeński. Mam wrażenie, że przynajmniej na starość będę żył w normalnym kraju…