Oto widomość niczym z marnego horroru. Poranny program telewizji publicznej „Pytanie na śniadanie” będzie miał od września nowego prowadzącego. To Jan Pospieszalski. Podziwiam wyjątkową zdolność Publicznej do samozatracenia się. Samobójcze gesty poparte czynami to jakby znak firmowy TVP. No, bo jak zareaguje przeciętny widz który rano, na początek dnia, ni z tego ni z owego na ekranie dojrzy nie skalane mądrzejszą i głębszą myślą oblicze Pospieszalskiego? Wyrzyga się na stół nim jeszcze cokolwiek zdoła przełknąć. A nie ma nic gorszego i bardziej wycieńczającego organizm, niż rzyganie na czczo. Ja naprawdę nie wiem, i za nic nie potrafię tego wytłumaczyć, jakiż to interes na w tym TVP, by tak perwersyjnie i bez litości obchodzić się ze swoim widzem. Mają kilka opcji do wyboru; mogą pokazywać nawet wyłysiałego Szpakowskiego z grzywką na zakładkę, mogą pokazywać tak naprawdę byle kogo, ale nie żeby zaraz Pospieszalskiego. Właśnie za to, za bezpodstawne dręczenie widzów, powinno się nie płacić na TVP żadnego abonamentu. Ja rozumiem że nowy Komitet Centralny przy ulicy Miodowej, żąda i wywiera naciski, że opcje polityczne i religijne muszą być przestrzegane, ale ja naprawdę od rozmodlonego i durnego Pospieszalskiego walałbym już również rozmodloną ale pustą niczym wydmuszka Szymalę.