Niecodziennik polszewicki #5

[Bóg] Prezydent małostkowo nam panujący Lech Aleksander i Tak Dalej wygłosił przemówienie. Przemówienie miejsce miało w Łodzi i w zamyśle miało uświetnić 65 rocznice likwidacji tamtejszego getta. Przemówienie się udało, czyli jak zawsze było bełkotliwe, nabzdyczone i konfrontacyjne z zasady. Wielu internautów szalenie rozbawił fakt, iż je tłumaczono. Tak, tłumaczono je na angielski i dzięki temu właśnie było bardziej zrozumiałe.

[Honor] Pozostajemy w klimacie prezydenckim, czyli jak najbardziej poważnym. Otóż zdarzyło się właśnie, że pan prezydent został znieważony! Zniewaga polegała na tym, iż pewien obywatel w mieście Kraków, siedząc na rynku z gitarą „śpiewał wulgarną piosenkę, której słowa obrażały prezydenta RP”. Dzięki jednak wzorowej, obywatelskiej czujności prostych obywateli, 31-letni przestępca został osaczony i schwytany na gorącym uczynku. Czeka go sroga kara. Moja prośba jest taka, by po uśmierceniem pobrać mu jednak organy do przeszczepów.

[Ojczyzna] Zagubiła się gdzieś rewolucyjna czujność i katolickie poczucie smaku. Oto bowiem – o zgrozo – w Warszawie będzie ulica Jerzego Waldorffa. Pytam, gdzie byli radni z PiS i LPRu, co robili w tym czasie kiedy podejmowano tę niesłychanie prowokacyjną decyzję? Gdzie ich polskie, katolickie sumienie? Jak mogli, dopuścić do tego, żeby Warszawa miała ulicę z patronem gejem? A najpewniej – tak się szepce – Żydem na dodatek. Nic więc nie rozumiem i drżę niczym osika przejęty losem ojczyzny i jej przyszłością rysująca się niestety w czarnych barwach. Tak czarnych jak kiecka byle biskupa.

Dodaj komentarz