Głupie powstania, bezmyślni bohaterowie #11

70 lat temu na bank wygralibyśmy tę wojnę, gdyby nie spisek niechętnych nam sił, knujących po kątach i salonach Europy. Można powiedzieć, że mniej więcej 6 lat później wygraliśmy tę wojnę, choć tak jakbyśmy ją przegrali, bo front przyszedł nie z tej strony co trzeba, a sponsor wyzwolicieli nie budził naszego zaufania i nie prezentował się tak jakeśmy sobie życzyli. Miał być Anders był Berling, miał być na białym koniu, był na ubłoconym czołgu ruskiej produkcji. W sumie więc też klęska. Co jest pocieszające, bo przecież nic nie buduje narodowej solidarności tak dobrze jak przyzwoita klęska. Sympatyczni skądinąd „kombatanci” czyli ludzie przez przypadek wplątani w pokrętne dzieje, jak zwykle i jak co roku zeznają przed kamerami, i co by nie mówić, co roku zeznają z coraz większą fantazją. Mieliśmy świetnych żołnierzy, genialnych wodzów, jeszcze lepszych strategów i niezmierzone pokłady bohaterstwa graniczące z brakiem wyobraźni. Niestety, wszystkie prognozy (z wyjątkiem prognozy pogody) się nie sprawdziły. A najgorsze jest to, że IPN nadal nie znalazł winnych.

Odpowiedzi: 2 do “Głupie powstania, bezmyślni bohaterowie #11”

  1. telemach mówi:

    A honur? Honur to pies?

  2. revelstein mówi:

    To pies marki kundel

Dodaj komentarz