Poseł Palikot znów wpędził mnie w zakłopotanie. Otóż proponuje on, by panu prezydentowi kupić dmuchaną lalę, dmuchaną do dmuchania, bo to może pozwoli mu się odstresować i inaczej spojrzeć na świat. Wielu ludzi tak próbuje i ponoć to działa. Niestety, mam wrażenie, że pomysł Palikota jest tyleż niesmaczny co i chybiony. Niesmaczny dlatego, bo spróbujcie wyobrazić sobie pana prezydenta na lali. Nie czujecie rewolucji w żołądku na myśl samą, nawet nie na widok? Zaś chybiony jest również, bo sądzę, że żadna lala, laleczka, żywa, umarła czy z plastiku, nie pomoże panu prezydentowi. Zwolnijcie mnie z tłumaczenia dlaczego. Proponuję natomiast, by ów pan Palikot jeśli już musi, to laleczkę lateksową wręczył Szanownemu Bratu, bo tu pole do eksperymentu może być zdecydowanie większe. Na wszelki wypadek z Hongkongu należy ściągnąć takąż lalę, tyle że w wydaniu męskim. Polska to światowy kraj i nigdy nie wiadomo co się tak naprawdę przyjmie i zyska uznanie zwłaszcza w kręgach politycznych, czy około politycznych. Myślę sobie również, że jeśli już Palikot odkrył w sobie jakąś dusze samarytanina, chce pomagać ludziom, a nawet ich leczyć, to niechaj nie marnuje energii tylko na jednego człowieka. Niechaj wyjdzie szerokim frontem w trosce o klienta. W tymże Hongkongu lub na innym Tajwanie, trza zamówić laleczki do dmuchania, z twarzą Madonny (tej świętej rzecz jasna) oraz Jezusa. Następnie towar czym prędzej należy rozprowadzić wśród polskich biskupów, tytułem eksperymentu. Jak się przyjmie, to wyjdziemy z inicjatywa do niższych, ale i liczniejszych kast oficerskich kościoła katolickiego w Polsce. Ponieważ biskupi mogą się co nieco krępować, proponuje by rozdawać im po dwie sztuki laleczek – męską i damską. W zaciszu domowych pieleszy biskup sam zdecyduje z jaką lalą ma większa przyjemność. I taką akcje to ja poprę panie Palikot. Ale żeby tracić czas na samego Kaczyńskiego? Nigdy!
03/09/2009 o 10:13
Są lepsze niż nadmuchiwane: http://www.realdoll.com/