Zacznę w ten sposób: nie mam żadnych pretensji do polskich piłkarzy, a ich osiągnięcia mnie zadawalają. Chciałbym serdecznie im podziękować , że ani przez moment mnie nie zawiedli. Grali dokładnie wedle moich oczekiwań, tak jak przewidziałem i osiągnęli „sukces” jaki im wywróżyłem już na samym początku. Powiem więcej: takiego właśnie „sukcesu” z całego serca im życzyłem. To wielka przyjemność patrzeć jak coś rozwija się po twojej myśli, jak również przyjemnym jest (i satysfakcjonującym) obserwowanie tych przeróżnych dupków wierzących , że mamy wielką reprezentację i wspaniałych piłkarzy, tylko los jak zwykle nam nie sprzyja. Jeszcze brzmi mi w uszach arcyśmieszna tyrada pana… no, jak mu tam… Szpakowskiego, który komentując dla telewizora męczarnie podwórkowych amatorów rzekł był całkiem poważnie: „ no szkoda, że przeciwnik nie daje rozwinąć nam skrzydeł”. Czyli szkoda, że nie daje nam pograć i pokazać co jesteśmy warci (żeby było jasnym: jesteśmy gówno warci). I cieszę się przeto (autentycznie i głęboko) ze ta zbieranina bezmózgowców, dla których jedną ważną rzeczą jest marka żelu na kudły i kolejny durny tatuaż, odpadła z dalszej gry. Ich ewentualny awans dalej, oznaczałby bowiem obniżenie rangi mistrzostwa świata, jak również byłby krzywdą wyrządzoną innym zespołom, które niesprawiedliwie odpadły z gry. Dla drących mordy kiboli, mam też krzepiąca wiadomość: nie martwcie się. Naród polski, czego już niejednokrotnie dowodził, ponad życie ceni sobie porażki, najlepiej takie do spodu beznadziejne. Wkrótce więc pan Leo i jego dzielni „biało-czerwoni” staną się narodowymi bohaterami godnymi pomnika. Ostatecznie zafundowali nam pierwszej klasy widowisko.
11/09/2009 o 18:54
Leo why ??? ha ha ha
Leo wydymał tych polskich “działaczy”
Prawidłowo LEO jestem z Tobą !!!