
Chwilową „gwiazdą” Polonii stał się przyjaciel faszystowskich dyktatorów Jan Kobylański. To za sprawa procesu, który ta menda wytoczyła ludziom piszącym o nim prawdę. Że to szmalcownik i najgorszy sort zainfekowanej nieuleczalnie polszewii. Wedle obrońców Kobylańskiego ten widoczny na zdjęciu gnom, to Polak, prawdziwy katolik i dobroczyńca i patriota całą gębą. A gęba ta wygląda jak wygląda. Nie szczególnie raczej i dość odstręczająco. Dziwie się bardzo, że ktoś, kto skończył choćby szkołę podstawową (o zawodówce nie wspomnę), może dopatrywać się w tym gościu jakichkolwiek cech człowieka poczciwego i uczciwego. No, ale potomkowie kapo swoich zawsze będą bronić.