Z dużym zaciekawieniem przeczytałem informację o tym, że nowy prymas zostanie wybrany w wyniku plebiscytu. To całkiem rozsądna i idąca z duchem czasu decyzja. Od lat taką właśnie metodę wyboru kadry zarządzającej stosują duże korporacje, i choć co prawda nazywają to konkursami, to istota procesu w gruncie rzeczy sprowadza się do plebiscytu właśnie. Przypominam również, że miss Polski, tudzież świata też jest wyłaniana w drodze plebiscytu. Nie ma więc czego wstydzić się ojczulkowie. Mam cichą nadzieję, że wybory mistera (przepraszam: prymasa) polskiego kościoła katolickiego, odbywać się będą przy otwartej kurtynie, czyli publicznie. Ludność chce mieć świadomość, a być może i wpływ (głosowanie sms-owe?) na wybór najmądrzejszego i najbardziej reprezentacyjnego kandydata na to malowane stanowisko. Główni faworyci, rzecz można finaliści, a więc panowie Muszyński, Gądecki, Głódź a nawet Kowalczyk, wystąpią na scenie w strojach różnych, w tym pewnie i kąpielowych. Głódź w stringach, to może być niezły widok. Zwycięzca dostanie koronę, obowiązkowo cierniową, stosowną szarfę, oraz kluczyki do samochodu, a także darmową kampanię reklamową w Naszym Dzienniku. Jedyne zaś co naprawdę cieszy, to fakt, że podobnie jak i o nowej Miss, tak i o nowym prymasie szybko wszyscy zapomną.
13/09/2009 o 19:12
Nasz dziennik, co to za dziennik kurwa ???