Rocznicę najazdu ruskich uczczono w Polsce przemówieniem prezydenta. Z góry wiadomym było, iż pan prezydent „pojedzie po całości”, bo to właściwie jedyna dla niego szansa, aby przez moment jeszcze być na powierzchni. To jedyna też szansa, by przypodobać się środowiskom bezrefleksyjnie patriotycznym, nieskomplikowanie nacjonalistycznym, oraz innym cierpiącym na manię narodowej wielkości. Prezydent był też łaskaw powiedzieć iż “Polska nie ma obowiązku odrabiania lekcji pokory“. I to jest właśnie to nieszczęście, które toczy nas przez wieki. Brak pokory, realizmu, politycznego sprytu i cwaniactwa, prowadzi kolejne pokolenia do kolejnych nieszczęść. Tak, Katyń był aktem zemsty, i był odwetem i straszliwą zbrodnią, na którą – sądzę – przez lata sobie zapracowaliśmy. I być może należy się użalać nad naszymi permanentnymi klęskami i nad tym, że nigdy nic nam się nie udaje, ale nie można bezkarnie będąc ratlerkiem, atakować z czoła rotwailera. A potem skatowany, pogryziony i bez nogi ratlerek, jest zdziwiony swym stanem, i nazywa rotwailera agresywnym bandziorem i szowinistyczna świnią. Tylko dlatego, że widząc i znając przeciwnika, zawczasu nie wykazał choć odrobinę owej pokory i zdrowego rozsądku.