Listy do Reby Derwish #25

Droga Rebe, wyrastamy tu w Polsce na prawdziwe mocarstwo. Wczoraj brat prezydent pogroził pięścią Rosji, dziś brat prezes pogroził drugą pięścią Ameryce. Jak tak dalej pójdzie, nasza dzielna i odrodzona armia pod światłym dowództwem zwierzchnika Lecha Aleksandra, będzie prowadziła działania wojenne na dwóch frontach: wschodnim i daleko zachodnim. Wypowiemy wojnę i jednym i drugim.  Dla nas to kaszka (kaczka?) z mlekiem. Nie można przebaczyć tym, którzy nie uważają za stosowne przeprosić na kolanach za 17 września, ale też nie ma przebaczenia dla tych, którzy w rocznicę tego 17 września, tak ciężko nas obrażają mówiąc, byśmy marzenia o jakiejś tarczy włożyli sobie w jakąś dupę (najlepiej swoją). Do tej pory w historii jeszcze nic nigdy nam się nie udało, może więc ta sprawiedliwa wojna wreszcie nam wyjdzie.

nie będzie ruski pluł nam w twarz a Jankes nas obrażał / polski my naród, polski lud / królewski szczep kaczkowy / nie damy by nas stłamsił wróg / tak nam dopomóż bóg / do krwi ostatniej kropli z żył / bronić będziemy Kaczucha / aż się rozpadnie w proch i pył rusko – jankeska zawierucha /

Odpowiedzi: 2 do “Listy do Reby Derwish #25”

  1. vannelle mówi:

    Zapomniałeś dodać, że piszesz z domu wariatów:)

  2. revelstein mówi:

    Fakt, nie dodałem, choć Rebe doskonale o tym wie.

Dodaj komentarz