Dziennik „Polska” opublikował wczoraj drobne fragmenty prozy pana Antonio Socciego, pod wielce wymownym i wszystko mówiącym tytułem „Tajemnice Jana Pawła II”. Z góry wiadomo, że to typowy wyciskacz kasy, złożony z naprędce i na kolanie wymyślonych pierdół. Niestety, książka trafia właśnie do polskich księgarń, więc czas najwyższy zacząć oszczędzać na twarożku. Stan zdrowia co niektórych emerytów znów się pogorszy, bo ta książka choć bez wątpienia strawa duchowa pierwszej klasy, nie zastąpi jednak najmarniejszego nawet serka. Ta włoska bibuła może być hitem również dlatego, ze donosi zupełnie poważnie, iż Jan Paweł Wtaroj uratował nasz marny świat od… nuklearnej katastrofy. Jeśli to prawda, to on ci będzie santo subito, nawet bardziej niż subito. W każdym razie rzecz w tym, że połowie lat 80-tych ruskie na poważnie ponoć chciały zaatakować Amerykanów rakietami jądrowymi. Na szczęście, tuż przed atakiem coś się tam w ruskiej bazie rakietowej spierdoliło (raczej normalka, żadem tam cud) i rakiety nie poleciały. A spierdoliło się dlatego, że modlił się o to i egzorcyzmy odprawiał nasz wielki rodak. Tę sensacyjną wiadomość potwierdził nawet były ruski szpieg na usługach NATO nijaki Gordijewski, co skrzętnie w książce odnotowuje sprytny (pewnie Żyd) Włoch autor tego „dzieła” . Oczywiście pan Socci ani się zająknie o tym, że takich agentów jak Gordijewski, zapomnianych i bezrobotnych jest teraz na pęczki, a na kilogramy i na poczekaniu, produkują oni sensacyjne historyjki wedle zamówienia klienta, za głupie paręset dolarów praw autorskich. To też skłonić może takie łajzy jak ja do nabycia tej makulatury, bo zdaje się rozrywka z lektury będzie całkiem niezła. Nowe fakty z życia konesera kremówek – to się będzie czytać!