Personal messages #33

Z tym wprowadzaniem żałoby narodowej jest mnie więcej tak, jak z wprowadzanymi na siłę i bez zastanowienia ograniczeniami prędkości do 50 km na godzinę. I tak ich nikt nie przestrzega. O ile jednak za ograniczeniem prędkości nie ciągnie się żaden „moralny smrodek” o tyle za żałobą już tak. No, bo jeśli mimo jej obowiązywania nie tylko mało kto ją przestrzega, ale publicznie kwestionuje jej sens, to czy znaczy to, że jest się nieczułym, pozbawionym uczuć palantem? Szafowanie żałobami powoduje to, iż traktujemy je jako nieistotną fanaberię jakiegoś stetryczałego polityka, czyli władzy. Poza tym nie można zmuszać nikogo na siłę do współczucia innym. Nie wszyscy płakali po papieżu,  nie wszyscy też płaczą po górnikach. I tak się zastanawiam… Zginęło (na razie) 15 górników. A gdyby zginęło 5-ciu? To byłaby ta żałoba, czy też by jej nie było? A jeśli nie – co prawdopodobne – to dlaczego śmierć „tylko” pięciu górników jest mniejszej wagi niż śmierć piętnastu? A może, żeby uniknąć kontrowersji, należy wprowadzić przepis, że żałobę narodowa ogłasza się obligatoryjnie, jeśli liczba ofiar „na dzień dobry” jest większa niż dziesięć? (Z wyłączeniem gejów i Żydów rzecz jasna). Może jestem zimnym, pozbawionym uczuć draniem, ale wydaje mi się, iż śmierć 14 górników, niestety, nie jest niczym nadzwyczajnym. To dramat dla bliskich, ale też wydarzenie o znaczeniu lokalnym, nieszczęście wpisane w ten zawód a więc i nie zaskakujące. Mogę się (z oporami) zgodzić, że śmierć papieża była jakimś pretekstem o ogłoszenia żałoby, bo dla wielu milionów wiernych na świecie był on ważna postacią. Tyle, że nie przypominam sobie, żeby gdziekolwiek poza Polską żłobiono. Pomijam też taki być może drobny fakt, że gdybym był na ten przykład muzułmaninem zamieszkałym na warszawskiej Pradze, to też powinienem utulić się w żałobie, czy może olać to dokładnie, bo nie moja to religia, nie mój papa, nie mój problem? Czy można mnie zmuszać do urzędowego płaczu? Dajmy ludziom wybór, niech płaczą jeśli muszą na własny rachunek i z własnej, nie przymuszonej woli. Inaczej ociera się to o parodię.

Dodaj komentarz