Pan Rywin ani mi brat ani swat. Nawet go nie znam. Pan Rywin jakiś czas temu wplątał się w aferę i chcąc nie chcąc z myśliwego stał się zwierzyną. Przesiedział dwa lata w pierdlu, za swojej, albo też nie za swoje winy. Teraz to już nie jest ważne. Ważne jest to, że popełnił przestępstwo i za to przestępstwo został ukarany. Poniósł jego konsekwencje. Ale absolutnie nie zadawala to polskiej prokuratury. Wychodzi ona z założenia, że Rywin powinien być skazany na karę śmierci i tylko dziurawy i nieprecyzyjny kodeks karny, oraz opieszałość sędziów, spowodowały iż jeszcze go nie powieszono. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. W związku z tym zapobiegliwi i mściwi prokuratorzy wymyślają coraz to nowe powody, by gnębić Rywina i jego rodzinę, by nie dać mu odetchnąć, by spowodować, że mimo, iż nie zawiśnie na stryczku to i tak zdechnie. Nęka się jego obrońców, prześladuje znajomych i rodzinę. Rywin już jest po zawale, gdy ostentacyjnie zakuto w kajdanki jego syna i przeczołgano go po ziemi. Teraz prokurator każe pewnie zakuć w kajdany jego kilkuletnią wnuczkę, bowiem zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż w lalce Barbie przechowuje ona diamenty i pieniądze z nielegalnych interesów dziadka. Jest więc pewne, że Lwa Rywina powali wkrótce drugi a może i trzeci zawał i to powali go już na amen. Sprawiedliwa ręka dosięgnie więc w ten sposób zwyrodniałego przestępcę i aferzystę, który zamachnął się kiedyś na to co było „nasze”. Nie wykluczone też, za pewien ważny dziś prokurator, jakiś czas temu chciał być aktorem i starał się o obsadę w filmie, tyle że producent Rywin powiedział mu dosadnie, żeby spierdalał, bo marny on aktor, jeszcze marniejszy niż prokurator. No i teraz płaci za niefrasobliwość sprzed lat. A poza tym podkreślam raz jeszcze i z całą mocą: kompletną bzdurą jest twierdzenie, że w Polsce nie ma kary śmierci. Kara śmierci jest, tylko trzeba wiedzieć jak ją wykonać.