Monitor towarzyski Najśmieszniejszej RP #31

Słowo „tabloid” w podtytule od czasu do czasu zobowiązuje. Z braku lepszego tematu na weekend donoszę więc o tym, o czym się dowiedziałem z wszędobylskich gazet nie koniecznie polskich , choć – jak mawia premier Kaczyński – polskojęzycznych. Otóż Tomasz Stockinger, taki znany ponoć aktor telewizyjny, zderzył się swoim samochodem z innym samochodem. Niestety ów aktor był nawalony na maksa, czyli pijany jak bela, bo miał w swym raczej znanym oddechu aż 2,5 promila. No i żeby było ciekawiej, znany raczej aktor uciekł z miejsca zdarzenia mimo, że poważnie ucierpiała kobitka której auto staranował pan Tomek. Wszystkie kucharki, sprzątaczki, tudzież kobiety podupadłe emocjonalnie mogą spać spokojnie, bowiem pan Tomek na razie nie został aresztowany, choć przed sądem stanie a może i do pierdla trafi. Natomiast z niecierpliwością czekam (a w zasadzie nawet żądam tego), na zdecydowany protest środowiska filmowego, pań i panów aktorów, reżyserów, etc. Zatrzymanie bowiem pana Tomka i późniejsze maltretowanie go jakimś alkomatem jest niczym innym jak tylko bezzasadnym szykanowaniem znanego aktora, idola tłumów. Rozumiem też, iż swoje trzy grosze jak zwykle doda pan Zanussi, który już ustala, czy ranna w wypadku kobitka nie była przypadkiem prostytutką. To wiele by tłumaczyło, a przynajmniej sugerowałoby zmowę międzynarodowego wymiaru sprawiedliwości i środowisk anty-inteligenckich. Tymczasem otrzeźwiawszy nieco dziś nad ranem, pan Tomasz Stockinger stwierdził, iż nie był pijany, tylko perfekcyjnie przygotowany do roli którą gra i właśnie w ten sposób “ucharakteryzowany” jechał na plan. Pamiętajmy bowiem, że w słynnym serialu, nie mniej słynnym niż pan Tomasz, gra on lekarza, a czy ktoś widział w życiu trzeźwego lekarza? Jeśli zaś ci złośliwi policjanci tego nie rozumieją, to niechaj zapytają swoje żony kim jest doktor Lubicz, kim jest Tomasz Stockinger i co one w ogóle o tym myślą. Jednym słowem granda!

Dodaj komentarz