Very fuckin’ Poland #46

Jest coś sensownego w pytaniu kto pierwszy kanonizuje Popiełuszkę: Ratzinger czy Kurtyka? Wedle mnie Kurtyka jest w dużo lepszej sytuacji i w zasadzie to już ogłosił Popiełuszkę świętym i męczennikiem. Rzec można, że każda epoka ma swoich bohaterów i swoich świętych. Zaś to co owe epoki łączy (a więc nie zmienia się) to sposób myślenia. Pamiętam doskonale, jak w owej „głębokiej komunie” władza skrupulatnie korzystała z nadarzających się świątecznych dat, najlepiej okrągłych,  i na ołtarze wynosiła różnych swoich świętych, poległych i pomordowanych przez antyludzki, z reguły poprzedni reżim. Czasami oprócz nowych świętych dawała cos jeszcze, na przykład szkołę albo przedszkole. Dziś widzę analogie i nie czuję żadnego wstydu, ani innego zażenowania, porównując czasy obecne i zamieszkałe. Dziś rolę wynoszących na ołtarze sprawnie odgrywa IPN, też nie pytając o nasze przyzwolenie i zdanie, i w tym właśnie do złudzenia przypominając poprzedników z komuny. Teraz „z okazji” jak to się mówi „męczeńskiej śmierci” pewnego księdza (który doskonale wiedział gdzie żyje i w co się pląta), stawia się zarzuty byłym esbekom, mimo ze można je było postawić wcześniej, oraz mimo, że sprawa była wałkowana na sto tysięcy sposobów, od lat, niezmiennie i nieustannie, aż do znudzenia. Tyle że okrągła 25. rocznica śmierci jest propagandowo świetnym powodem do pobawienia się świętą inkwizycję.

A pomyśleć, że w 25. rocznicę PKWN, kiedyś w moim mieście, uroczyście otwarto szpital. I to była radość. Autentyczna!

Dodaj komentarz