reba derwish pisze z Tel Avivu:
Może to i niesłychane ale ateistyczny acz spokojny Izrael, który jest w przewadze, ma już dośc wygłupów ortodoksów.
Nie dość że żyją na koszt państwa, czyli na koszt każdego z nas, nie dość że są śmierdzącymi leniami, stroniącymi od jakiejkolwiek pracy, nie dość że idą pod prąd wszystkim i wszystkiemu, to jeszcze chcą by inni żyli tak jak oni. Sądzę, że Izrael ma o wiele bardziej dość ortodoksów spod znaku Heredi, niźli Polacy pazernego kościoła i jego biskupów. Bo też i skala zjawiska jest raczej nieporównywalna. Z tego co się orientuję, biskupi nie wygadują (jeszcze) tak piramidalnych bzdur jak moi rodacy z pejsami, zamknięci na własne żądanie w przez siebie stworzonych ogrodach zoologicznych.
Po wydarzeniach w Bejt Szemesz miarka się zdecydowanie przebrała i wczoraj w tym podjerozolimskim miasteczku, a także w kilku innych miastach, przeciwko wygłupom ortodoksów manifestowały setki ludzi. Przypominam iż Heredi domagają się – w skrócie rzecz ujmując – separacji kobiet i mężczyzn i wykluczenia kobiet z przestrzeni publicznej. Na szczęście opór wariatom zaczynają stawiać ludzie, wspierani tym razem przez polityków w tym i prezydenta Peresa. Powiedział on wczoraj ważną myśl:
„Walczymy o duszę narodu i naturę państwa (…) Ten dzień stanowi dla nas test, cały naród musi się zmobilizować, by ratować większość przed agresją mniejszości, która chce podważyć nasze najbardziej uświęcone wartości”.
Dziękujemy za to wsparcie, bo pora wreszcie dobrać się tym chujom do ich zapleśniałych dup.








