Jarosław Kaczyński mniej więcej dwa dni temu zadeklarował, iż nie będzie już kandydował w wyborach prezydenckich. W zamian skupi się na tropieniu zdrady i obcej agentury w szeregach wroga.
Sęk w tym jednak, że jakimkolwiek deklaracjami pana prezesa, nikt już nie jest zdziwiony i nikt (no, może poza Brudzińskim i Płaszczakiem) nie bierze ich na poważnie. Pan prezes jest w stanie powiedzieć wszystko, wymyślić wszystko i wszystko odwołać. I to jednocześnie.
Nie mniej zobowiązanie się do nie kandydowania w wyborach, bardzo mnie cieszy. I nie chodzi o to, że Kaczyński te wybory mógłby wygrać. Nie, on w życiu by ich nie wygrał, tak jak i w życiu nie wygra już żadnych innych wyborów. To nam nie grozi. Cieszy mnie to dlatego natomiast, że ktoś pana prezesa w kandydowaniu będzie musiał wyręczyć i zastąpić, i tu właśnie szykuje nam się teatr i widowisko nie z tej ziemi. Tylko się cieszyć wypada z czekających nas atrakcji.
Natomiast jeśli chodzi o to tropienie zdrady… Tu pan prezes nie drapie się po dupie, lecz z marszu wkracza do akcji. Właśnie ogłosił, że Komorowski otoczony jest przez agenturę. Powiedział to w wywiadzie dla pewnej nie wartej uwagi, niszowej gazety:
„Nie jest tajemnicą, że wokół Bronisława Komorowskiego skupione są grupy wywodzące się z dawnych PRL-owskich służb, głównie wojskowych”
Nie trzeba chyba dodawać, że wszystkie sznurki pociągane są rzecz jasna z Moskwy. W Pałacu na tyleż awangardowe co i kuriozalne oświadczenie prezesa zareagowano raczej spokojnie, acz doradca Komorowskiego Kuźniar, spuścił z siebie nieco powietrza.
„Te oskarżenia są całkowicie oderwane od rzeczywistości i nie można rozpatrywać ich w kategoriach racjonalności. Kaczyński zamienił się w karła na krzywych nóżkach, wypluwającego swą brudną duszę”.
Ładnie powiedziane, choć nieco obraźliwe. No, bo drodzy państwo… jeśli od biedy można się zgodzić, że prezes Kaczyński karłem jednak jest (może nawet karłem reakcji), to z tymi „krzywymi nóżkami” raczej przegięto. To wręcz potwarz. Panie profesorze Kuźniar, gdzie pan w mordę jeża, widzi u pana Kaczyńskiego krzywe i koślawe nogi? Nawet ja, słynący z niechęci do pana prezesa, nie zauważam krzywych gir u Kaczora. Kacze łapki (czyli nóżki), są zbyt krótkie by mogły być krzywe. Są więc w normie, w przeciwieństwie do głowy. Więc albo pan Kuźniar wycofa się z tych insynuacji, albo pan prezes publicznie się rozbierze i udowodni ponad wszelką wątpliwość, że nawet pani Crowford nie ma lepszych nóg, nie mówiąc o Kaczce Dziwaczce.












