Prawy „Polak” i obywatel prawy, pisarz, filozof a od czasu do czasu zwykły fiut, czyli pan Bronisław Wildstein wypowiedział wczoraj publicznie taką głęboką myśl, a mianowicie, że nie powinno być tak, że „polityczni mianowańcy decydują o tym, kto u nas jest szefami mediów, a zwłaszcza mediów publicznych“. Genialne!!! Rzec można, święte słowa klasycznego „mianowańca”. Bronek, czy twój rabin wie, co ty wygadujesz? Czy pochwala to? Czy orientuje się w ogóle w jakim towarzystwie ty się kręcisz? Ja osobiście byłem głęboko zaniepokojony i zatroskany widząc „towarzyszy” manifestacji w obronie Skowrońskiej Trójki. Sami spolegliwi ludzie, o otwartych na oścież umysłach, kochający bliźniego swego, a także każdego innego Żyda. To kwiat polskiej inteligencji, tolerancyjnej, światopoglądowo niezasklepionej… Piotr Semka (przed wizyta u logopedy i chirurga plastycznego), Jan Pośpieszalski (najprzystojniejszy kandydat do wariatkowa), Krzysztof Wyszkowski (na chwilowej przepustce z wariatkowa), Jan Pietrzak (każdy występ jest dobry, nawet przed taką publicznością), Wiernikowska, Kleiff, Sojka… i pomniejszy pomiot. I ty Bronku ( o krótkim ogonku) wśród nich, wspierający ich myśla mądra i słowem dźwięcznym jak hutniczy młot. Tyle, że w dalszym ciągu nie wiem, co na to twój rabin.
Big Dick Collection #4 (tamat sms-owy)
03/02/2009W ramach akcji promocyjnej „Dobre bo polskie” przedstawiam dziś Państwu zakłady wielobranżowe RENOMA z Sopotu. Renoma ma swoistą renomę, zaś zasłynęła i na nazwę swą solennie zapracowała, prowadząc niekonwencjonalne kontrole biletów pasażerów komunikacji wszelakiej, w kilku polskich miastach. Znakiem rozpoznawczym pracowników (kanarów) firmy Renoma jest niekonwencjonalne powitanie. Oto przymulasty, raczej nie skalany zbytnim procesem myślowym, wygolony na łyso dżentelmen, wchodząc do tramwaju grzecznie prosi:
„Ale już wyskakiwać mi tu kurwa z biletów, albo w ryj”.
Charakterystyczne dla firmy Renoma, poza renomą rzecz jasna, jest również to, że prawie nigdy się nie można do nich dodzwonić, nigdy nie odpowiadają na skargi, w sądach zawsze są niewinni i pokrzywdzeni, a ich dyrektor słynie z tego, iż w ogóle z nikim nie rozmawia. Pytania przyjmuje tylko mailem, nie odpowiadając zresztą na nie, bo – jak przyznała sekretarka – nie bardzo sobie z tym radzi. Za kontakty z mediami odpowiada nijaki dyrektor P., który jeśli przez przypadek jakiś podniesie słuchawkę, zawsze odpowiada: „Mnie już nie ma w pracy”. A wszystko to przez stres, bo kontrolerzy Renomy mają przesrane życie. Co wejdą do jakiegoś tramwaju, pociągu lub autobusu, natychmiast są bici do nieprzytomności, przez wrednych pasażerów. W tym niegodnym procederze przodują zwłaszcza babcie staruszki o kulach, oraz inwalidzi. Bulwersujący jest tu wypadek z miasta X (opieram się na plotkach), gdzie 80-letnia babcia z zaawansowanym Parkinsonem, pobiła do nieprzytomności jak zwykle kulturalnego kontrolera Renomy, dwóch następnych dotkliwie pogryzła, a trzech pozostałych lekko tylko zraniła, bowiem na czas zdążyli uciec. Przynajmniej tak zeznawaliby przed sądem kontrolerzy. To, że będąca w śpiączce po spotkaniu z kanarami agresywna staruszka nie dostała dożywocia, to istny cud i jawne niedopatrzenie. Opis innych popisowych numerów Renomy znajdziecie Państwo tutaj. <<<<<<
W każdym razie wychodzi na to, że firma Renoma z Sopotu, to dziś absolutnie nasz towar eksportowy. Chcącym osobiście pogratulować osiągnięć Renomie, wysłać im laurkę lub kwiaty, czekoladki, flaszkę lub po prostu miło pogawędzić z panem dyrektorem od mediów, podaję adres siedziby: Sopot, ulica 3 Maja 67. Telefon to +48. 58. 721 39 80. Warszawiaków chcących osobiście zademonstrować swe zadowolenie z jakości usług Renomy, zapraszam do jej warszawskiego (a jakże…) oddziału, mieszczącego się przy ulicy Kijowskiej (telefon – +48.22. 473-82-46), czyli przy słynnym Dworcu Wschodnim, będących wzorem elegancji i podobnie jak Renoma, wizytówką współczesnej Polski. W tym sensie lokalizacja to nieprzypadkowa, bowiem jakie otoczenie, takie też maniery i renoma Renomy.
PS. Dla kompletnych leniuchów, adres mailowy: sekretariatzkb@zwrenoma.pl
Big Dick Collection #3
20/01/2009Nasz (wasz) ulubieniec Zbigniew Ziobro odbywa turnee po prokuraturach w towarzystwie własnego funclubu. Tak było w Płocku. Wchodzącego na przesłuchanie ministra powitał tłum, który jak się okazało, „przybył spontanicznie”. Nikt, nikogo do niczego nie zmuszał, nikt nikogo nie przykupywał. W telewizyjnej transmisji w oczy rzucał się plakat z napisem „Ziobro wróć!” trzymany przez pracowników miejscowego szpitala dla psychicznie chorych. Ponoć czeka na niego ten sam, ulubiony pokój. W każdym razie to był pełny społeczny spontan. No, może tylko każdy ze „spontanicznie” manifestujących uwielbienie dla najlepszego ministra tysiąclecia, otrzymał jakiś drobny prezent, tytułem zachęty do tego, by spontaniczność była jeszcze bardziej spontaniczna. PiS wie, jak takie rzeczy się robi. Gomułka mógłby się uczyć, a Gierek ze swoim marnym „Pomożecie”, to po prostu cienki Bolo.
Big Dick Collection #2
15/01/2009Dzisiejsze media (przynajmniej GW) donoszą o rzeczy tyleż śmiesznej co i strasznej. Na polityczne salony wraca jeden z najznamienitszych buców pisowskich, syn Mazur i wzór społecznego awansu, obywatel Szczygło Aleksander. Już dziś ma objąć obowiązki szefa BBN, zastępując na tym stanowisku dupowatego co by nie mówić, również obywatela Stasiaka Władka.
Dlaczego będzie śmiesznie? No, bo Szczygło to wyjątkowy szutnik, ze szczególnym poczuciem humoru. Co ciekawe… Jeśli Szczygle wydaje się, iż mówi do śmiechu, lub żartuje, to z rozpaczy można się pochlastać, wyrwać sobie resztki włosów z głowy. Kiedy ten sam Szczygło mówi poważnie, tak narodowo i po obywatelsku, to boki można zrywać ze śmiechu. W każdym razie należy zakładać, iż kadencja pana obywatela Szczygły, będzie jednym z najbardziej rozrywkowych sezonów w całym tym teatralnym BBN-ie.
Oczywiście będzie też i strasznie. Bo oto na państwowe bądź co bądź stanowisko, zostaje wyznaczony jegomość, będący zaprzeczeniem wszelakich standardów zdrowego rozsądku i jakiejś głębszej refleksji. Samotny , podobnie jak Kaczyński, zwichrowany przez zalegającą w mózgu spermę. Bo to taki typ drodzy państwo, który na kurwy nie pójdzie, bo nie wie gdzie ani nie wie jak, onanizm odpada bo boi się piekła, a stałej cizi pewnie nie ma, bo kobiety wbrew powszechnej opinii, raczej nie mają instynktów samobójczych. Klasyczny mydłek, który osobiste frustracje podciągnął do rangi politycznych poglądów. Pracownikom BBN gratulujemy szefa. Nadszedł czas małych chujków.
Big Dick Collection #1
25/09/2008Skończyły się wakacje i natychmiast, jak na zawołanie, spod szafy wychodzą upiory. Oto telewizja publiczna, usiłuje mnie przekonać do oglądania nowych rzygowin publicysty Wildsteina Bronisława. Czym ja tak kurwa mocno zgrzeszyłem, cóż złego zrobiłem, że za karę musiałbym oglądać pokrętne myśli Wildsteina w wersji telewizyjnej? Przecież ten syczący, nienawistny buc, ten pryncypialny inkwizytor, nawet filosemitę jest w stanie wytrącić z równowagi i doprowadzić do torsji. I nawet niewątpliwy urok i czar osobisty pana Bronka, nawet jego słodkie seplenienie i ideolo-sieczka w głowie, nie są w stanie zaciągnąć mnie przed telewizor. Po totalnej klapie „Cieni PRLu”, żenującym spektaklu nudy, pierdzielenia i gawędzenia o krasnoludkach, publiczna uraczyła nas teraz tandetnym widowiskiem pod tytułem „Bronisław Wildstein przedstawia”. Jak zwał tak zwał, chuj ten sam.
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein
Opublikował/a revelstein 