25/11/2009

Dziś na moment będzie tu jak w prawdziwym tabloidzie. Poplotkujemy i obrobimy dupę tym i owym. I wcale nie będzie o głupawych politykach, bo okazuje się że za ich plecami toczy się prawdziwe, choć też głupawe celebryckie życie. Jak donoszą eleganckie gazety, szykuje się wojna pomiędzy dwoma znanymi ponoć prezenterami: panami Prokopem i Ibiszem. Nie zorientowanym w życiu towarzysko uczuciowym polskich celebritis wyjaśniam, że to ulubieńcy prawie wszystkich kucharek, woźnych, cieciów i żon cieciów, a także kobiet upadłych, tych które się podniosły, oraz tych, które nieprzerwanie się odchudzają, wierząc że będą piękniejsze. Jednym słowem Prokop i Ibisz to ulubieńcy Polski.
Na ich urodę wdzięk i bezpretensjonalność trudno być obojętnym. Zwłaszcza jeśli na uwadze mamy Krzysia Ibisza. Owe dziecię-piernik ma czterdzieści lat z okładem, a buźkę ma gładką jak pupcia jego nastoletniej kochanki, włoski wyfarbowane, a usteczka wydymane botoksem aż miło. Mnie to ani ziębi ani parzy, ale Prokopa niestety wkurwia. W wypowiedzi dla owej eleganckiej gazety dał więc upust swojej frustracji:
„Irytują mnie faceci dotknięci syndromem Piotrusia Pana, którzy mają po czterdzieści parę lat, dwie żony w plecy, botox w ustach i farbowane włosy”.
No niestety, w porównaniu z Ibiszem w rzeczy samej pan Prokop wygląda na nieco zaniedbanego, ale nadto bym się tym nie stresował. Co prawda należy mieć uznanie dla Ibisza, że mu się chce i generalnie dba o siebie jak może, choć bezwzględnie dawno przekroczył już pewną granicę śmieszności. Wygląda i zachowuje się niczym zblazowana lafirynda i tylko czekać jeszcze jak publicznie oświadczy ze ma słabośc do damskich stringów które nosi na co dzień. Prokop więc krytykując starszego kolegę po fachu, powinien być jednocześnie zadowolony z siebie, że jak na razie nie przekroczył owej cienkiej linii, którą Ibisz dawno łyknął na śniadanie. Oczywiście nigdy nie wiadomo, jak się zachowa ów Prokop jak przekroczy ibiszową czterdziestkę z okładem. Tez może być śmieszny, a nawet żałosny.
Zostaw Komentarz » |
Funcalifornication |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
20/02/2009

- Lubię wkurzać swojego byłego
- Widzi nas?
- Tak, przez okno
- Użyję swojego najlepszego fiuta
- Uprzedzam, że mam okres
- Nie musiałem o tym wiedzieć, ale mnie to nie rusza. Byłem w Wietnamie
- Mój były uważał, że to świństwo
- Bo to jest świństwo. Ale fajne.
- Ostatnio nie miałam czasu przystrzyc żywopłotu
- Nie szkodzi, lubię gęste chaszcze
- Twój stosunek do okresów i owłosienia łonowego tylko zwiększa mój podziw
- Taki jestem. Jeszcze jakieś wyznania?
- Bardzo chcę cię przelecieć
- Ależ pani jest rozgadana.
1 komentarz |
Funcalifornication |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
09/02/2009
Miałem totalną depresję i wylądowałem na kanapie u psychologa. Ten kazał mi spisywać w zeszycie wszystko co robiłem w ciągu ostatniego tygodnia. Wszystko! No, wychodziło na to, że w tym ostatnim tygodniu wziąłem 10 tabletek ekstazy, 15 gram haszyszu, trzy butelki Jacka Danielsa, dwie Metaxy. dużą butelkę Wyborowej i 18 butelek piwa, dużo papierosów, ale dokładnie ile zapomniałem zanotować (coś koło 40 dziennie). No, i kiedy przyszedł do tego lekarza ponownie, po tygodniu, z tymi całymi notatkami, to on popatrzył na to, przeczytał, i rzekł: „czy dalej się pan zastanawia dlaczego ma pan depresję?” (dzięki ci CBuk)
1 komentarz |
Funcalifornication |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein
26/12/2008
Sceneria: kościół, puściutki jak zawsze, tuż obok ołtarza…
On: Chodzi o to, że przechodzę kryzys wiary. Krótko mówiąc – nie potrafię pisać. A to straszny kanał, bo jestem pisarzem. Zawodowym pisarzem, a nie potrafię wyprodukować nawet cholernego orzeczenia.
Zakonnica: Zwykle zalecałabym ci kilka „ojcze nasz” i parę zdrowasiek. Ale to może nie załatwić sprawy. Może zrobię ci loda?
On: Hmmm?
Zakonnica: Loda. Pomoże ci to?
On: Chcesz mi zrobić loda?
Zakonnica: Twój kutas sam się nie obciągnie
On: Nie…, ale jesteś… zakonnicą. Zajebistą zakonnicą…!

3 komentarzy |
Funcalifornication |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a revelstein