Głupie powstania, bezmyślni bohaterowie #8

14/07/2009

Świętować rocznicę powstania warszawskiego z politykami,  czy może bez? Oto jest pytanie. Raczej mało jednak skomplikowane, bo odpowiedź jest nadzwyczaj prosta. Jeśli już świętować, a tego prawa nie można odmówić  ludziom wplątanym kiedyś w tę hucpę, to jak najbardziej prywatnie, kameralnie i bez tego politycznego oszołomstwa. Nikt inny,  tylko politycy, zohydzili nam tę,  jak i inne rocznice, wsadzając wszędzie swojego ryja, wtrącając swoje zasrane trzy grosze. Nie jestem zwolennikiem nadmiernego świętowania widowiskowej klęski i gloryfikowania samobójczych decyzji, ale ludzie którzy szczęśliwie to przeżyli, niechaj celebrują życiowe porażki  w spokoju i z dala od publicznego widoku. Niechaj po raz enty rozgrzeszają się przed samym sobą, niechaj proszą boga (bo pewnie w niego wierzą) o przebaczenie dla swoich dowódców, którzy wplatali ich w tę karczemną awanturę. Niechaj proszą też o litość dla swoich kolegów, którzy z głupoty,  idącej w parze z brakiem wyobraźni i odpowiedzialności, zamiast żyć,  leżą teraz bez sensu w piachu. Do tego kolejnego aktu pokajania się nie trzeba obecności polityków. Oni niczego nie są w stanie rozgrzeszyć, co najwyżej wszystko popsują i rozmienią na drobne.  Pan panie prezydencie też.


Głupie powstania, bezmyślni bohaterowie #7

30/04/2009

Warszawa ma mieć ulicę Żołnierzy Wyklętych, a może Przeklętych… w każdym razie jakieś takie kolejne dziwactwo. Ci którzy mieszkają przy obecnej Wrocławskiej są wkurwieni na maksa. Bo komuż przeszkadza nazwa „Wrocławska”? Czy w tej nazwie jest coś niestosownego? Radnych PiS to nie obchodzi, oni chcą mieć tych przeklętych żołnierzy. Tak dla zasady, żeby racja była po ich stronie.

Powiem tak: przy Wrocławskiej nie wstyd mieszkać. Natomiast przy całych tych żołnierzy to już może być obciach. Gloryfikowanie żołnierzy zbrojnego podziemia, odbywa się za wiedzą i przyzwoleniem tych, którzy tamtych czasów nie pamiętają, i nie mają bladego pojęcia o ówczesnych uwarunkowaniach. Tymczasem, dla ludzi którzy musieli żyć w rejonach działania tych „żołnierzy wyklętych”, byli to najczęściej zwykli bandyci. Owszem, od czasu do czasu wytropili znienawidzonego czerwonego (przynajmniej w ich ocenie), ale na co dzień głównym ich zajęciem było łupienie miejscowych, próbujących im przeciwstawić, próbujących ochronić resztki i tak marnego swojego dobytku. Jak się miało jedną krowę, czyli coś, to trudno jej było nie bronić przed najbardziej nawet dumnymi żołnierzami, nawet z orzełkiem w koronie. A ci „dumni” dziś „wykleci” bez oporów rabowali co się dało wycierając sobie gębę ojczyzną, odmienianą na wszelkie możliwe sposoby. W dużym skrócie i pewnym uproszczeniu tak to wyglądało. Dziś za ów „wysiłek patriotyczny”, nagradza się ich ulicami, zaś mieszkających przy tych ulicach karze się adresem, na którego samą myśl można się wyrzygać.


Głupie powstania, bezmyślni bohaterowie #6

25/03/2009

Aj waj, się znowu narobiło. Dwie komercyjne telewizje odmówiły emisji filmiku reklamującego patriotyczny film „Generał Nil”. Z powodów niby brutalności scen w reklamówce. To wykręt rzecz jasna, bo reklamówka ani nie jest zła, ani szczególnie drastyczna, w każdym razie nie odstaje od normy. Faktycznych powodów mogę się jedynie domyślać, acz nie w tym rzecz. Oburzenie tzw. środowisk „głęboko i patologicznie patriotycznych” jest głębokie niczym rów mariański. Jak to, jakim prawem i jak oni mogą? A wraz ze świętym oburzeniem, idzie w parze cała procesja inwektyw: żydy, esbeki, potomkowie esbeków, zdrajcy, antypolaki, bolszewiki, komuchy… Zgodnie z katolicką i patriotyczną zasadą: miłuj bliźniego swego. A ja się pytam: od kiedy to prywatna telewizja ma obowiązek wyświetlania filmów uznanych za patriotyczne, czy w inny sposób narodowo słuszne? Ja nawet się cieszę, o szacunku nie wspominając, że oto jedna czy druga stacja telewizyjna mówi hola, hola; to my decydujemy co i kiedy pokazujemy i nie będzie nam tu żaden polityczny komisarz tupał nogą i pokazywał paluchem co jest dobre a co złe. Za swoje pieniądze to możemy pokazywać co nam się tylko podoba. Nasi widzowie nie kupują takiej rozrywki, albo też jego promocja kłoci się z naszymi interesami, bo lada moment pokażemy własny gniot na podobny temat. Idźcie to publicznej, oni pokazują tam wszystko jak leci. Od faszystów po ultra patriotów.

W zasadzie w ogóle nie tykam tu filmu, którego nie widziałem, a który może i jest dobry, choć znając temat i nasze podejście do historii, mogę sobie mniej więcej wyobrazić z czym ci nieliczni widzowie będą się zmagali. Gorsze od inkwizycji. No, ale to tylko moje zdanie, a wiadomo kim ja jestem. 


Głupie powstania, bezmyślni bohaterowie #5

14/11/2008

Wiem, wiem, pewnie staję się nudny, bo dziś drugi dzień z rzędu niemal o tym samym.  Doczytałem się właśnie,  że w niebezpieczeństwie jest pomnik autorstwa Hasiora stojący na Podhalu. To jedno z rzadkich dzieł sztuki wśród pomników, tyle że, niestety, jak się okazuje wystawione w niewłaściwym celu. Postawiono go tzw. „utrwalaczom władzy ludowej”, czyli  żołnierzom którzy walczyli z powojennym podziemiem. Teraz trzeba go więc usunąć. Orędownikiem kastracji oprócz oczywiście przygłupich z natury pisowców, są owi kombatanci podziemia. Chodzi o członków tzw. Konfederacji Tatrzańskiej, ROCH-a, oraz zgrupowania „Błyskawica”. Oni po zakończeniu wojny walczyli tak naprawdę nie wiadomo z kim, a słowo „walka” jest dość umowne. Z reguły bowiem „walka” polegała na nieustannym chlaniu wódy oraz grabieniu i mordowaniu ludzi z okolicznych wiosek. Jak się pojawili żołnierze, to całe to towarzystwo podejmowało „walkę” nogami, spierdalając gdzie się da. Dziś żuliki stają się bohaterami, recenzentami i sumieniem narodu.

Nie jestem zwolennikiem stawiania jakichkolwiek pomników, zwłaszcza w celach czysto politycznych i z pobudek ideologicznych. Nie mniej to co zrobił Hasior zasługuje na odrobinę szacunku. To nie pomnik, to przede wszystkim rzeźba mająca swoją klasę. Nie oczekuję, że wszyscy muszą się znać na sztuce, nie oczekuję tego zwłaszcza od rzeźmieszków grabiących lata temu Podhale. Jak nie mają nic do powiedzenia poza frazesami, to niechaj lepiej milczą. Tym bardziej, że jedyną  ich propozycją poza zwaleniem rzeźby Hasiora jest postawienie w tym miejscu… krzyża papieskiego. To jest kurwa sztuka najwyższego lotu. To jest pomnik z naszych marzeń. Drodzy „wyzwoliciele”, nie życzę wam zdrowia. 


Głupie powstania, bezmyślni bohaterowie #4

13/11/2008

Po raz kolejny można się było przekonać, że Polska to arcydziwny kraj. Nagromadzenie w ostatnich dniach patriotyczno-nacjonalistycznych fajerwerków, sprzyjało takiej konstatacji. Przy takich okazjach bowiem wychodzą na wierzch wszelkie kompleksy i nie leczone choroby. Niepodległościowo wyzwoleniowe rocznice sprzyjają burzeniu pomników, wypominaniu niewłaściwych dróg, życiorysów i poglądów, tańczeniu na grobach przodków. Wszystko podlane na dodatek katolickim sosem, który zabija zdrowy rozsądek i niezależność myślenia. Przy takich okazjach, niczym słoma z butów wychodzi na wierzch obłuda.

Z coraz większym zdziwieniem rejestruję rok roczny wysyp kombatantów. Oni nie umierają (co z przyczyn oczywistych byłoby oczywiste), oni się nieustannie mnożą! I co ciekawe nikt, lub prawie nikt z owych czasem krewkich dziadków, nie walczył w Ludowym Wojsku Polskim, w AL, czy KBW. Oni wszyscy byli (są teraz) wielkimi patriotami, wszyscy zaliczyli z sukcesami: AK, NSZ, WiN, Maczka, Monte Casino, lub inne bezimienne na razie formacje, ale jak najbardziej słuszne i „niepodległościowe”. Oni teraz są pierwsi do burzenia pomników swoich dawnych kumpli, którzy mieli to nieszczęście, że zginęli i nie pytali się wtedy za jaki kolor Polski giną.

I można tak w nieskończoność dywagować nad uświęconą, narodową głupotą, tylko po co? Mądrzejsi nie będziemy, głupsi już pewnie też nie (bo przecież są jakieś granice dna), więc jedyne co pozostaje, to nie przejmować się. Niechaj wszyscy „pazerni patrioci” się pozabijają, na demonstracjach i kontrdemonstracjach, burząc pomniki i stawiając nowe. Im szybciej, tym lepiej. Dla nas lepiej.